poniedziałek, 27 lipca 2015

White rabbit cz.3

Jestem Miranda Park. Dla przyjaciół Mira. Mam 16 lat i tak jak ty nie mam rodziców.  Kiedy miałam 9 lat zginęli w walce z MAD'em.Od kilku dobrych lat mieszkam z Suzie i panem Collinsem. Miło mi cię poznać.  Mam nadzieje że będziemy dobrymi przyjaciółmi. -usiadła. 
-Hej, jestem Krystal Liu.-powiedziała czerwono włosa. - Jestem w połowie japonką a w połowie koreanką. Mam 10 lat. Moi rodzice żyją i nie mam żadnej tragicznej historii do opowiedzenia. Jeżeli będziesz czegoś potrzebować to mów śmiało.
-Jestem Suzie Collins.Mam 13 lat. Moja mama nie żyje od dwóch lat a mój ojciec jak widać trzyma się dobrze.  I nie wiem co mam jeszcze o sobie powiedzieć. Mam nadzieje że się dogadamy. -pana Collinsa pominięto. 
-Ethan Wood.-zaczął mówić chłopak o średnim wzroście, dość jasnej karnacji, piwnych małych oczach i pomarańczowych włosach. - Lat 15. Mój ojciec zginął 3 lata temu w walce z MAD'em. Matka uciekła do innego kraju i ma tam nową rodzinę.  Miło poznać, bezimienna.
-Hej mała.jestem Jackson Tremain.-odezwał się z uśmiechem dość chudy chłopak o farbowanych na niebiesko włosach z wygolonym i smutnych szarych oczach.- Mam 13 lat i w sumie to nie wiem co się dzieje z moimi rodzicami. Bądźmy od teraz przyjaciółmi.-powiedział szybko i uśmiechnął się do mnie serdecznie.
-Jestem Justin Holmes.-odezwał sie ostatni człowiek w grupie. Miał krótkie blond włosy  postawione na jeżyka. Na prawym policzku miał dużą bliznę. - Mam 17lat i jestem najstarszy z naszego zespołu nie licząc pana Collinsa
16.-Jesteśmy!- oznajmiła wchodząc ze mną do dużej jadalni Mira.-Nasza nowa koleżanka nareszcie wygląda jak człowiek. I wicie co? Ona nawet potrafi mówić. -zazartoaala ze mnie. Lecz mimo to nie urazilo mnie to. Wrecz przeciwnie rozbawiło tak samo jak resztę. W jadalni siedziało osiem osób łącznie ze mną. Wszyscy usiedlismy do ogromnego stołu. Patrząc od prawej siedziałam ja kolo mnie Mira, później czerwono włosa dziewczyna której nie znalam,potem Suzie, pan Collins i 3 chłopaków których tez nie znałam.  Mira wstała i ucieszyła wszystkich gestem dłoni. 
-Ponieważ nasza nowa towarzyszka jest nam w większości nie znana pozwólmy jej się przedstawić, powiedzieć coś o sobie,  a potem my zrobimy to samo.  Co wy na to ?- wszyscy się zgodzili. Mira wskazała na mnie głową abym wstała z miejsca. Zrobiłam to o co mnie poprosiła. 
-No więc.mam na imię Alicja... Chyba... właściwie to nie wiem jak mam na imię... ale mam nadzieje że razem coś wymyślimy.  Mam 7 lat. Urodziłam się 12 stycznia. Nie mam żadnej rodziny i przez 5 lat byłam torturowana przez tych czubkow z MAD'u. Wczoraj ujawniły się we mnie jakieś popaprane moce i zmienil się mój wyglad  po wstrzyjniecu jakiegoś badziewia. Zabiłam prawie 40 osób i ucieklam. To tyle. Milo was poznać. -dokończylam i usiadłam na swoim miejscu.  Wszystkie oczy byly skierowane w moją stronę. Niektóre wyrażały żal, jeszcze inne współczucie. Mira szybko wstała i przerwała milczenie. -co ty na to żeby ci je troszkę podciac ? 
-Ok.
- No  to oki.- Mira przegrała mnie w czystą białą koszulę do kolan z długim rękawem w różowe kwiatki. Na nogi założyła pudrowo różowe miękkie kapcie i poradziła mnie przy toaletce zaraz przed lustrem.  Odgarnela wszystkie włosy do tylu i zaczęli je rozczesywac. Były niesamowicie poplątane ale wilgotne wiec łatwiej było rozczesywac koltuny. Włosy sięgały aż za krzesło. 
-Co ty na to żeby zrobić ci grzywkę
? Wydaje mi się ze ładnie by ci w niej było.
-Zrób jak uważasz. - zaczęła ciąć wlosy.po kikku minutach włosy były do ramion( jak u fryzjera kiedy prosisz o same końcówki a on obcina ci je o 30 cm) i z pół okrągłą grzywką która delikatnie na chodziła na białe teraz brwi. Byłam teraz zupełnie inną osobą.  Co prawda nadal byłam przeraźliwie chuda ale moja skora zaczynała przybierać zdrowszego odcienia a a rany powoli znikały.
-Jesteś śliczną dziewczynką. -powiedziała zesoe szczerym uśmiechem Mira.- A teraz chodź.  Zjemy coś i przy okazji damy ci nowe imię. - Kiedy szliśmy przez korytarz nagle spytała- Słuchaj... może nie powinnam pytać ale co to za tatuaż na twoim mostku? 
- Tatuaż?-zapytałam zdziwiona. - A! Chodzi ci o to coś w kształcie niedokończone gwiazdy z dwoma kropkami? 
- No tak.
- no to nie mam pojęcia. Zrobiło się dopiero wczoraj. Tak samo jak kolor moich włosów, oczu i kły. 
18.-gdybyś miała jakieś problemy to ci pomogę.  Witaj w zespole młoda-powiedział z delikatnym, prawie nie zauważalnym uśmiechem.  Wszyscy się śmiali i dokazywali podczas posiłku. 
-No to. Jak damy jej na imię?- zapytał Jackson przeżywając kawałek mięsa. 
-Dobre pytanie. -odpowiedziała Justin.- Może damy jej imię z jakiegoś innego języka.  Zawsze kiedy dawałem imię moim psom to tak robiłem. 
- A więc teraz jestem psem? -zapytałam rozbawiona. 
-Nie, oczywiscie ze nie.  Ale można w sumie spróbować. Krystal zna aż 3 języki więc może przeciez je tłumaczyć. -powiedziała Suzie.
-Jakie jest pierwsze słowo jakie przychodzi wam do głowy kiedy mnie widzicie?-zapytałam wyraźnie zaciekawiona.
-Biały. -oznajmił pan Collins.- Kiedy na ciebie patrze kojarzysz mi sie z  czymś czystym,  białym, promiennym.
-Krystal.  Jak jest biały po...  no nie wiem...japońsku ?-zapytał Ethan.
-Biały? Biały po japońsku to shiro.
-Shiro...ładnie. Pasuje do ciebie -odpowiedziała  Mira.
-A więc zostaje Shiro.  -postanowił pan Collins. 
-Witaj w domu, Shiro.-powiedziała z usmiechem który roztopilby każdy lód ,Mira.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz