-Już ciii..-uspokajała dziewczynkę głaszcząc ją po głowie.-Mimo tego nie tracę nadziei. Wieżę w to że jutro będzie lepsze.-powiedziała puszczając dziewczynkę i siadając ponownie przy pianinie. Zaczęła grać Tomorrow. Po czym zaczęła śpiewać sam refren. Tyle wystarczyło aby dziewczynka się uspokoiła.
*********
Kiedy dziewczyny wyszły z pomieszczenia od razu poszły nad basen gdzie zapewne była mama Joy. Alice i Joy bardzo miło spędzały ze sobą czas mimo tego że było pomiędzy nimi było aż 7 lat różnicy. Alice czuła się jak starsza siostra Joy i w sumie to bardzo ją to uszczęśliwiało bo nigdy nie miała rodzeństwa.Dziewczyny doszły nad basen.
-Dzień dobry pani. Oddaję zgubę całą i zdrową.
-Co was tak długo nie było!? Myślałam że ktoś ją porwał!Jak mogłaś być taka nie rozważna ?!
-P-przepraszam panią.-powiedziała Alice lekko urażona.
-Mamo! Nie krzycz na Alice! Właściwie to świetnie się bawiłam. Wiesz Alice grała mi na pianinie i mi śpiewała i jeszcze...no robiłyśmy fajne rzeczy.-powiedziała dziewczynka uśmiechając się szeroko.
-Naprawdę kochanie? To świetnie. Alice przepraszam cię.
-Nic się nie stało. Na prawdę. A mogę mieć do pani prośbę ?
-Jaką?
-Czy będę mogła jutro pożyczyć Joy? Chcę jej kogoś przedstawić.To taka mała niespodzianka dla niej.-powiedziała Alice szepcząc do kobiety.
-Oczywiście.
-No to ja wpadnę po nią jutro.Który numer pokoju ?
-5324.
-Dziękuję. W takim razie już się z paniami żegnam. Papa Joy!-rzuciła odchodząc.
Alice szła w stronę głównego budynku kiedy usłyszała jakieś krzyki dziewczyną gwałtownie się obróciła aby spojrzeć co się dzieje,lecz niestety zrobiła to trochę za późno i dostała w twarz piłką. Znowu.Od tej samej osoby. Znowu.
-Jeon Jungkook!!!!!!!!!!!!!-krzyknęła wkurzona na całe gardło i zaczęła go w myślach przeklinać.Jej "miłość" do niego momentalnie zniknęła.-Czy możesz mi do cholery powiedzieć jak to się dzieje że co chwilę mnie czymś uderzasz w twarz?!
-Oh..Alice....cześć.. sorka za to...-powiedział niezręcznie się uśmiechając co jeszcze bardziej wkurzyło dziewczynę.-Zaraz zdejmę ci ten twój zakichany uśmieszek z twarzy.-powiedziała rzucając mu zabójcze spojrzenie.-Jesteś okropny.-dodała po czym odeszła.
-Czeka! Alice.
-Czego znowu?!
-Przepraszam.... czy jest coś co mogę dla ciebie zrobić abyś mi wybaczyła?
-Nie ma tak..-przerwała. Chwilę się zawahała po czym zaczęła kontynuować.-A wiesz że chyba jest taka rzecz?
-Co to takiego?
-Nie chcę mówić o tym tylko tobie. Potrzebuję na to zgody całego zespołu.-zaczęła mamrotać.-Będę mogła dzisiaj wpaść do was do domu?
-Eh? No chyba tak...
-To zajmie tylko chwilę.Wpadnę do was po pracy.Ok?
-No ok....
-No to ja idę. Na razie,-powiedziała odwracając się.
Reszta pracy minęła jej bardzo szybko i bez jakiś szczególnych komplikacji oprócz zbesztania przez jedną z kobiet która zleciła kupienia picia. Alice przed końcem pracy zamówiła kurczaka. Wzięła deskę i z ciepłym jedzeniem pojechała do domu BTS,(tego kurczaka kupiła po to żeby ich przekupić).Kiedy dotarła od razu zapukała i odczekała chwilę na odpowiedź. Drzwi otworzył jej Rap Mon wyraźnie zdziwiony jej obecnością.
-Emm ty jesteś naszą sąsiadka,prawda? Co cię tu sprowadza o tej porze?
-Wybacz że nachodzę tak późno ale mam do was prośbę.Mogę wejść? Kupiłam dla was kurczaka..-powiedziała podnosząc rękę w której trzymała zrywkę z jedzeniem.
-Tak, pewnie że możesz wejść. Proszę.-powiedział chłopak odchodząc z progu. W domu nie było prawie nikogo oprócz Sugi,Rap Mona i Hobiego.
-Dobry wieczór.-powiedziała Alice kłaniając się.
-Oh! Cześć! Co cię tu sprowadza?-powiedział uradowany J-Hope.
-Przyszłam bo mam do was ogromną prośbę.Gdzie reszta?
-Poszli do sklepu po jakieś picie. Zaraz powinni wrócić.-powiedział Suga zabierając od Alice zrywkę.-Co to?-zapytał.
-Kurczak...nie byłam pewna czy go lubicie ale mimo tego..jest to prezent z okazji..ee..wprowadzenia się.Tak własnie.-powiedziała szybko głupio się uśmiechając.Dziewczyna weszła do dużego salonu i usiadła na kanapie. Zachowywała się tak jakby znała ich kilka lat."Opamiętaj się idiotko.Nie mogą poznać że ich znasz."
-To...po co tutaj przyszłaś?-zapytał Rap Mon.
-Emm...no bo mam do was taką prośbę. Poznałam tutaj taką dziewczynkę.Ma na imię Joy. Ma 10 lat i jest z Anglii.Jest waszą fanką z tego co słyszałam...szczerze powiedziawszy to ja was za bardzo nie znam..ale ona mi powiedziała że jesteście sławni i w ogóle. I pomyślałam sobie czy nie moglibyście się z nią na chwilę spotkać i dać jej autografu....
-Nie jestem pewny....-powiedział Suga.
-Eh? Serio nie znasz nas?-zapytał bardzo zdziwiony Rap Mon.
-A.. tak. Nigdy nie słuchałam tego typu muzyki więc raczej nie miałam okazji was poznać....a tak w ogóle to nie znam waszych imion.....
-Moje znasz.-powiedział Hobi podnosząc rękę jak dziecko które chce zapytać o wyjście do toalety w trakcie lekcji.
-A tak... ale to dlatego że mi się przedstawiłeś. Znam tylko twoje imię i jeszcze tego no...eee..Jeo-Ju-Jungkook'a. Właśnie tak. Jego. -"La la la. Ale wkręcam im kity.La la la.."
-Jak reszta wróci to ci się przedstawimy i wtedy podejmiemy decyzję co do spotkania z Joy. Może tak być?
-Tak oczywiście.
sobota, 25 kwietnia 2015
wtorek, 7 kwietnia 2015
"Witamy w Ciel" cz.13
Było jeszcze na tyle miejsca że można było tańczyć co najmniej w 15 osób. Na ścianie było wielkie lustro które pokrywało praktycznie całą ścianę co ułatwiało zadanie.
*****
Alice wzięła jakieś krzesło i posadziła na nim dziewczynkę.Uśmiechnęła się do niej przyjaźnie i zapytała się jej czy chciała by usłyszeć jakąś piosenkę.
-To jak Joy? Czy jest jakaś piosenka którą chciałabyś ze mną zaśpiewać?
-Hymmmm....mogę się chwilkę zastanowić?
-Oczywiście.-odpowiedziała po cichu Alice i poszła dostrajać gitarę.Po 5 minutach podbiegła do niej dziewczynka.
-Wybrałaś już?
-Tak!
-A więc co to za piosenka ?
-Czy mogłabyś zaśpiewać dla mnie piosenkę AKMU Give Love ?
-Oczywiście że tak. A mogę spytać dlaczego akurat ta piosenka ? Poza tym jest po koreańsku.. nie przeszkadza ci to ?
-Nie. Nie przeszkadza mi.Przypomina mi ona o kimś..a poza tym bardzo ją lubię.
-Rozumiem cię doskonale. Ale powiem ci szczerze że myślałam że wybierzesz coś innego.-mówiła Alice siadając przy elektrycznym pianinie.
-Czy mogę ją zagrać na pianinie ?-zapytała Alice przystawiając sobie mikrofon i włączając wzmacniacz.
-Pewnie.
-Chodź.Usiądź.-powiedziała Alice pokazując dziewczynce miejsce na siedzeniu obok niej.Kiedy Joy się wdrapała usiadła sobie wygodnie i kiwnęła głową na znak Alice może zaczynać.Alice zrobiła najpierw kilka wdechów po czym zaczęła grać. Kiedy rozbrzmiały pierwsze akordy Joy była jak zaczarowana.Alice również się tak czuła. Kiedy zaczynała występować cały jej stres,smutek i złość jakby z niej wylatywały. Cały pokój wypełnił się muzyką a kiedy Alice zaczęła śpiewać Joy od razu do niej dołączyła. Koreański Joy nie był może świetny ale w piosence nie było tego słychać. Dziewczynka po jakimś czasie przestała śpiewać i tylko słuchała jak pięknie śpiewa dla niej Alice. Joy była bardzo szczęśliwa że ktoś zrobił coś specjalnie dla niej. Kiedy Alice skończyła grać dziewczynka zaczęła jej klaskać i od razu poprosiła aby zagrała jej coś jeszcze.Kiedy Alice spytała czy nie przeszkadza jej k-pop odpowiedziała że absolutnie ponieważ sama go słucha. Alice śpiewała dla dziewczynki z dobrą godzinę. Zagrała jej przeróżne piosenki na chyba każdym instrumencie jaki posiadała.Pod koniec dziewczynka poprosiła aby zaśpiewała jej coś BTS. Alice się strasznie zdziwiła że tak młoda osoba słucha ich piosenek.
-A masz co do tego jakieś specjalne życzenie?
-Chyba nie.... wiesz uwielbiam ich każdą piosenkę więc mi tam obojętnie.
-Na prawdę? A który ich album lubisz najbardziej?
-Chyba to będzie SLA?
-OMG ?! Serio ? Ja też najbardziej lubię ten album.
-Też ich lubisz?-zapytała uradowana dziewczynka.
-Też mi pytanie. Oczywiście że tak. To jest mój UB zespół. A powiedz kto jest twoim biasem?
-Cóż biasuje cały zespół ale jak bym miała wybierać to chyba Rap Mon.
-Doprawdy?
-Yhym.. a u ciebie? Kto jest twoim biasem?
-Lubię ich wszystkich ale Jungkooka najbardziej.... wiesz można by powiedzieć że to moja platoniczna miłość od kilku lat.-powiedziała Alice śmiejąc się.
-A co to platoniczna miłość?
-Hymmm...wiesz platoniczna znaczy bez wzajemności. Można by powiedzieć że taka bez..no nie wiem jak mam ci to wytłumaczyć.
-W sensie że taka bez seksu i w ogóle?
-He?! Ee.... no można tak powiedzieć....Dobra temat poszedł w złą stronę.-zaśmiała się Alice.-Więc tym razem ja mogę wybrać piosenkę ?
-Tak.
-Ok. W takim razie wybieram Tomorrow. Może być?
-Pewnie... ale dlaczego akurat ta?
-Powiem ci ale pod jednym warunkiem.Obiecasz mi że nikomu nie powiesz. Ok?-powiedziała Alice wystawiając mały palec do dziewczynki.
-Tak!-powiedziała dziewczynka splatając swój palec z palcem Alice.
-No to posłuchaj mnie teraz bardzo uważnie. Kiedy miałam 8 lat wdałam się w pierwszą bójkę. Przez cały czas mi dokuczano więc mnie to dobijało. Wiesz miałam bogatych rodziców. Żyłam w bardzo dobrych warunkach. Wiesz prestiżowe szkoły, drogie zabawki i ubrania i takie tam. Nigdy tego nie chciałam ale byłam wdzięczna moim rodzicom za to co dla mnie robią. W wieku 10 lat wyjechałam z rodzicami do Ameryki i tam spędziłam resztę mojego życia. Mimo tego że moi rodzice mnie kochali i dawali wszystko to nie miałam łatwo wiesz? Przez cały czas wdawałam się w bójki. Oczywiście nie zawsze były z mojego powodu. Nie lubiłam patrzeć jak ktoś się nad kimś znęca.Zawsze robiłam to co uważałam za słuszne ale przez to narobiłam sobie wielu wrogów. Kiedy miałam 12 lat zostałam porwana przez jakiś typów którzy żądali okupu za mnie, Oczywiście ich złapano ale mnie pobili. Bili mnie przez kilka dni. Z każdym dniem mocniej i czymś innym. Pewnego dnia jeden z nich wypalił mi herb swojej rodziny na moich żebrach. Po lewej stronie. W sumie dzięki temu łatwiej było go potem znaleźć bo przedtem uciekł.Więc z dwojga złego dobrze się stało...Potem przez kilka tygodni leżałam w szpitalu z połamanymi żebrami,poparzeniami,siniakami i ranami ciętymi...Wszystko to bardzo długo się goiło. Oczywiście zostały mi blizny.Podczas pobyty w szpitalu odwiedzali mnie tylko rodzice i dyrektorka tego hotelu Ah Mo Ne wraz z jej rodzicami. Było mi wtedy na prawdę ciężko. Potem w wieku 16 lat próbowałam popełnić samobójstwo.Nie mogłam już wytrzymać tego że jestem sama i nikt mi nie pomagał.Miałam dość wszystkiego co mnie otaczało. Wdawałam się w coraz więcej bójek i wrogów nie ubywało. Kiedy teraz o tym myślę to w sumie należało mi się. Zawsze prowokowałam do bójki. Oczywiście nie tylko dziewczyny. -powiedziała Alice zerkając na Joy. Dziewczyna miała bardzo poważny a za razem smutny wyraz twarzy.Alice kontynuowała.-Kiedy leżałam w szpitalu po próbie samobójczej czułam się kompletnie beznadziejnie. W sumie to miałam sobie za złe że mi się nie udało. Kiedy miałam 15 lat BTS mieli swój debiut. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam ich występ poczułam się tak jakby świat się zatrzymał. Ich muzyka była dla mnie taka ...prawdziwa. Przez cały czas śledziłam ich postępy jako zespół i wspierałam kupując każdy album. Potem w lutym 2014 wyszła płyta Skool Luv Affair na której była właśnie piosenka Tomorrow. Było to jakoś nie długo po tym jak próbowałam popełnić samobójstwo. Ta piosenka dała mi niesamowicie dużo siły i pozwoliła mi na to abym mogła dalej żyć. Mimo tego że nigdy z nimi nie rozmawiałam ani nie widziałam czułam się wspierana. Dopiero po usłyszeniu tej piosenki uświadomiłam sobie jak bardzo ważne jest życie. Jestem wdzięczna Bogu że mi się wtedy nie udało oraz jestem wdzięczna za to że na świecie istnieje tak wspaniały zespół. Pamiętaj Joy... zawsze szanuj swoje życie. Pamiętaj że nie jest ono ważne tylko dla ciebie ale również dla innych. Po moich urodzinach zrobiłam sobie mały tatuaż na żebrach z prawej strony. Tylko ciii bo to również sekret.-powiedziała Alice uśmiechając się do Joy która milczała przez cały czas.
-Jeżeli masz do mnie pytanie to wal śmiało. Nie musisz się powstrzymywać.Spokojnie. Możesz pytać. Bo wiem że chcesz.
-Ok. No to zapytam.
-No.. więc co to jest?
-Czy możesz mi pokazać....-dziewczynka zamilkła i spuściła wzrok.
-Tak. Mogę ci pokazać bliznę po wypaleniu. Bo o to chciałaś zapytać, prawda?
-Yhym...-dziewczynka podniosła głowę i spojrzała na Alice. Dziewczyna podniosła swoją koszulkę i pokazała Joy bliznę. Na jej ciele było sporo blizn na szczęście były one mało widoczne. Ale niestety tej jednej nie dało się ukryć. Na żebrach widniała piękna blizna po poparzeniu.A w tym samym miejscu po drugiej stronie był tatuaż. Alice opuściła koszulkę. Dziewczynka momentalnie zalała się łzami. Podeszła do Alice i przytuliła się do niej.
-Przepraszam...nie powinnam ci o tym mówić....przepraszam.. to za duży ciężar jak dla tak małego dziecka...
-Nie jestem mała! Mam już 10 lat. I nie płaczę dlatego że mi ciężko. Po prostu... To smutne... Ile bólu musiałaś doświadczyć aby wreszcie odnaleźć nadzieję...to straszne..
-Nie martw się.
-Powiedz.... gdzie są teraz twoi rodzice?
-Moi? Oby dwoje nie żyją....zginęli nie dawno w wypadku samochodowym...
-O nie! To nie sprawiedliwe...dlaczego oni..
-Już ciii..-uspokajała dziewczynkę Alice głaszcząc ją po głowie.-Mimo tego nie tracę nadziei. Wieżę w to że jutro będzie lepsze.-powiedziała puszczając dziewczynkę i siadając ponownie przy pianinie. Zaczęła grać Tomorrow. Po czym zaczęła śpiewać sam refren. Tyle wystarczyło aby dziewczynka sie uspokoiła.
*****
Alice wzięła jakieś krzesło i posadziła na nim dziewczynkę.Uśmiechnęła się do niej przyjaźnie i zapytała się jej czy chciała by usłyszeć jakąś piosenkę.
-To jak Joy? Czy jest jakaś piosenka którą chciałabyś ze mną zaśpiewać?
-Hymmmm....mogę się chwilkę zastanowić?
-Oczywiście.-odpowiedziała po cichu Alice i poszła dostrajać gitarę.Po 5 minutach podbiegła do niej dziewczynka.
-Wybrałaś już?
-Tak!
-A więc co to za piosenka ?
-Czy mogłabyś zaśpiewać dla mnie piosenkę AKMU Give Love ?
-Oczywiście że tak. A mogę spytać dlaczego akurat ta piosenka ? Poza tym jest po koreańsku.. nie przeszkadza ci to ?
-Nie. Nie przeszkadza mi.Przypomina mi ona o kimś..a poza tym bardzo ją lubię.
-Rozumiem cię doskonale. Ale powiem ci szczerze że myślałam że wybierzesz coś innego.-mówiła Alice siadając przy elektrycznym pianinie.
-Czy mogę ją zagrać na pianinie ?-zapytała Alice przystawiając sobie mikrofon i włączając wzmacniacz.
-Pewnie.
-Chodź.Usiądź.-powiedziała Alice pokazując dziewczynce miejsce na siedzeniu obok niej.Kiedy Joy się wdrapała usiadła sobie wygodnie i kiwnęła głową na znak Alice może zaczynać.Alice zrobiła najpierw kilka wdechów po czym zaczęła grać. Kiedy rozbrzmiały pierwsze akordy Joy była jak zaczarowana.Alice również się tak czuła. Kiedy zaczynała występować cały jej stres,smutek i złość jakby z niej wylatywały. Cały pokój wypełnił się muzyką a kiedy Alice zaczęła śpiewać Joy od razu do niej dołączyła. Koreański Joy nie był może świetny ale w piosence nie było tego słychać. Dziewczynka po jakimś czasie przestała śpiewać i tylko słuchała jak pięknie śpiewa dla niej Alice. Joy była bardzo szczęśliwa że ktoś zrobił coś specjalnie dla niej. Kiedy Alice skończyła grać dziewczynka zaczęła jej klaskać i od razu poprosiła aby zagrała jej coś jeszcze.Kiedy Alice spytała czy nie przeszkadza jej k-pop odpowiedziała że absolutnie ponieważ sama go słucha. Alice śpiewała dla dziewczynki z dobrą godzinę. Zagrała jej przeróżne piosenki na chyba każdym instrumencie jaki posiadała.Pod koniec dziewczynka poprosiła aby zaśpiewała jej coś BTS. Alice się strasznie zdziwiła że tak młoda osoba słucha ich piosenek.
-A masz co do tego jakieś specjalne życzenie?
-Chyba nie.... wiesz uwielbiam ich każdą piosenkę więc mi tam obojętnie.
-Na prawdę? A który ich album lubisz najbardziej?
-Chyba to będzie SLA?
-OMG ?! Serio ? Ja też najbardziej lubię ten album.
-Też ich lubisz?-zapytała uradowana dziewczynka.
-Też mi pytanie. Oczywiście że tak. To jest mój UB zespół. A powiedz kto jest twoim biasem?
-Cóż biasuje cały zespół ale jak bym miała wybierać to chyba Rap Mon.
-Doprawdy?
-Yhym.. a u ciebie? Kto jest twoim biasem?
-Lubię ich wszystkich ale Jungkooka najbardziej.... wiesz można by powiedzieć że to moja platoniczna miłość od kilku lat.-powiedziała Alice śmiejąc się.
-A co to platoniczna miłość?
-Hymmm...wiesz platoniczna znaczy bez wzajemności. Można by powiedzieć że taka bez..no nie wiem jak mam ci to wytłumaczyć.
-W sensie że taka bez seksu i w ogóle?
-He?! Ee.... no można tak powiedzieć....Dobra temat poszedł w złą stronę.-zaśmiała się Alice.-Więc tym razem ja mogę wybrać piosenkę ?
-Tak.
-Ok. W takim razie wybieram Tomorrow. Może być?
-Pewnie... ale dlaczego akurat ta?
-Powiem ci ale pod jednym warunkiem.Obiecasz mi że nikomu nie powiesz. Ok?-powiedziała Alice wystawiając mały palec do dziewczynki.
-Tak!-powiedziała dziewczynka splatając swój palec z palcem Alice.
-No to posłuchaj mnie teraz bardzo uważnie. Kiedy miałam 8 lat wdałam się w pierwszą bójkę. Przez cały czas mi dokuczano więc mnie to dobijało. Wiesz miałam bogatych rodziców. Żyłam w bardzo dobrych warunkach. Wiesz prestiżowe szkoły, drogie zabawki i ubrania i takie tam. Nigdy tego nie chciałam ale byłam wdzięczna moim rodzicom za to co dla mnie robią. W wieku 10 lat wyjechałam z rodzicami do Ameryki i tam spędziłam resztę mojego życia. Mimo tego że moi rodzice mnie kochali i dawali wszystko to nie miałam łatwo wiesz? Przez cały czas wdawałam się w bójki. Oczywiście nie zawsze były z mojego powodu. Nie lubiłam patrzeć jak ktoś się nad kimś znęca.Zawsze robiłam to co uważałam za słuszne ale przez to narobiłam sobie wielu wrogów. Kiedy miałam 12 lat zostałam porwana przez jakiś typów którzy żądali okupu za mnie, Oczywiście ich złapano ale mnie pobili. Bili mnie przez kilka dni. Z każdym dniem mocniej i czymś innym. Pewnego dnia jeden z nich wypalił mi herb swojej rodziny na moich żebrach. Po lewej stronie. W sumie dzięki temu łatwiej było go potem znaleźć bo przedtem uciekł.Więc z dwojga złego dobrze się stało...Potem przez kilka tygodni leżałam w szpitalu z połamanymi żebrami,poparzeniami,siniakami i ranami ciętymi...Wszystko to bardzo długo się goiło. Oczywiście zostały mi blizny.Podczas pobyty w szpitalu odwiedzali mnie tylko rodzice i dyrektorka tego hotelu Ah Mo Ne wraz z jej rodzicami. Było mi wtedy na prawdę ciężko. Potem w wieku 16 lat próbowałam popełnić samobójstwo.Nie mogłam już wytrzymać tego że jestem sama i nikt mi nie pomagał.Miałam dość wszystkiego co mnie otaczało. Wdawałam się w coraz więcej bójek i wrogów nie ubywało. Kiedy teraz o tym myślę to w sumie należało mi się. Zawsze prowokowałam do bójki. Oczywiście nie tylko dziewczyny. -powiedziała Alice zerkając na Joy. Dziewczyna miała bardzo poważny a za razem smutny wyraz twarzy.Alice kontynuowała.-Kiedy leżałam w szpitalu po próbie samobójczej czułam się kompletnie beznadziejnie. W sumie to miałam sobie za złe że mi się nie udało. Kiedy miałam 15 lat BTS mieli swój debiut. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam ich występ poczułam się tak jakby świat się zatrzymał. Ich muzyka była dla mnie taka ...prawdziwa. Przez cały czas śledziłam ich postępy jako zespół i wspierałam kupując każdy album. Potem w lutym 2014 wyszła płyta Skool Luv Affair na której była właśnie piosenka Tomorrow. Było to jakoś nie długo po tym jak próbowałam popełnić samobójstwo. Ta piosenka dała mi niesamowicie dużo siły i pozwoliła mi na to abym mogła dalej żyć. Mimo tego że nigdy z nimi nie rozmawiałam ani nie widziałam czułam się wspierana. Dopiero po usłyszeniu tej piosenki uświadomiłam sobie jak bardzo ważne jest życie. Jestem wdzięczna Bogu że mi się wtedy nie udało oraz jestem wdzięczna za to że na świecie istnieje tak wspaniały zespół. Pamiętaj Joy... zawsze szanuj swoje życie. Pamiętaj że nie jest ono ważne tylko dla ciebie ale również dla innych. Po moich urodzinach zrobiłam sobie mały tatuaż na żebrach z prawej strony. Tylko ciii bo to również sekret.-powiedziała Alice uśmiechając się do Joy która milczała przez cały czas.
-Jeżeli masz do mnie pytanie to wal śmiało. Nie musisz się powstrzymywać.Spokojnie. Możesz pytać. Bo wiem że chcesz.
-Ok. No to zapytam.
-No.. więc co to jest?
-Czy możesz mi pokazać....-dziewczynka zamilkła i spuściła wzrok.
-Tak. Mogę ci pokazać bliznę po wypaleniu. Bo o to chciałaś zapytać, prawda?
-Yhym...-dziewczynka podniosła głowę i spojrzała na Alice. Dziewczyna podniosła swoją koszulkę i pokazała Joy bliznę. Na jej ciele było sporo blizn na szczęście były one mało widoczne. Ale niestety tej jednej nie dało się ukryć. Na żebrach widniała piękna blizna po poparzeniu.A w tym samym miejscu po drugiej stronie był tatuaż. Alice opuściła koszulkę. Dziewczynka momentalnie zalała się łzami. Podeszła do Alice i przytuliła się do niej.
-Przepraszam...nie powinnam ci o tym mówić....przepraszam.. to za duży ciężar jak dla tak małego dziecka...
-Nie jestem mała! Mam już 10 lat. I nie płaczę dlatego że mi ciężko. Po prostu... To smutne... Ile bólu musiałaś doświadczyć aby wreszcie odnaleźć nadzieję...to straszne..
-Nie martw się.
-Powiedz.... gdzie są teraz twoi rodzice?
-Moi? Oby dwoje nie żyją....zginęli nie dawno w wypadku samochodowym...
-O nie! To nie sprawiedliwe...dlaczego oni..
-Już ciii..-uspokajała dziewczynkę Alice głaszcząc ją po głowie.-Mimo tego nie tracę nadziei. Wieżę w to że jutro będzie lepsze.-powiedziała puszczając dziewczynkę i siadając ponownie przy pianinie. Zaczęła grać Tomorrow. Po czym zaczęła śpiewać sam refren. Tyle wystarczyło aby dziewczynka sie uspokoiła.
czwartek, 2 kwietnia 2015
"Witamy w Ciel" cz.12
Czas minął nie ubłagalnie szybko i trzeba było wracać. Mo Ne i Alice były padnięte więc oby dwie rozdzieliły się od razy kiedy wróciły do hotelu.
**************
Kiedy Alice weszła do domu od razu rzuciła na podłogę zakupy i poszła wziąć szybki prysznic. Po 15 minutach była już czysta więc szybko się tylko przebrała, nastawiła sobie budzik i poszła od razu spać.
Rano obudził ją bardzo irytujący dźwięk alarmu. Była 7:00. Alice bardzo nie chętnie wstała z łóżka i powlokła się do kuchni aby coś zjeść po czym w dość szybkim tempie się ogarnęła. Ubrała na siebie czarne zwężane spodnie dresowe, czarny t-shirt,czarną bluzę ,białe air force przed kostkę i wyszła. W hotelu była o 7;55. Dość żwawym krokiem poszła w stronę biura Mo Ne i tam na nią czekała.Kiedy kobieta weszła przywitała się i od razu przeszła do konkretów.
-Ok słuchaj. żeby nie było że tu nie pracujesz dostaniesz od nas plakietkę z nazwiskiem i czerwoną chustkę którą będziesz musiała mieć w widocznym miejscu np. na ręce. Jeżeli któryś z gości będzie coś od ciebie chciał masz się grzecznie ukłonić i odpowiedzieć na jego pytanie, zrozumiałaś ?
-Tak jest.
-I zwiąż włosy. Będą ci przeszkadzać podczas pracy.
-Ok. Coś jeszcze?
-Co do twojego domu.... zamówiłam już firmę budowlaną i projektanta wnętrz więc wszystko za ciebie zrobią. Tylko tutaj pojawia się mały problem bo zajmie im to jakieś 4 dni, więc będziesz musiała zamieszkać u kogoś na ten czas.
-Nie ma problemu. Przecież mogę zamieszkać razem z tobą...prawda?
-No właśnie tu jest kolejny problem... bo tak się składa że nie możesz.
-Co?! Dlaczego?
-Jae Won jest chory na grypę i zaraża.
-No to kiepsko...
-Właśnie wiem... więc spróbuj coś wymyślić.Jakby coś to ci pomogę. A właśnie miej przez cały czas włączony telefon bo jeżeli będę miała do ciebie jakąś sprawę to musisz tutaj szybko przyjść.Ok?
-Spoko.
-No to idź do recepcji. Zapytaj się czy nie potrzebują w czymś pomocy. Ja na razie nie mam dla ciebie żadnego zadania. A.. no i każdy pracownik może poprosić cię o coś. Począwszy od kucharzy aż po sprzątaczki. Rozumiesz ?
-Tak. Rozumiem. Będę grzeczna spokojnie,-po tych słowach Alice wyszła zakładając swoją plakietkę z imieniem. Pod spodem był napis POMOC. Ciekawa nazwa nie ma co. Alice szybko poszła do recepcji i przywitała się ze wszystkimi.
-Dzień dobry wszystkim.
-Cześć. Co tu robisz tak wcześnie rano?
-Pracuję.
-Pracujesz ?Że co?
-Potrzebuje czegoś? Zrobię wszystko.-przez chwilę zapadła cisza. Każdy się zastanawiał czy czegoś potrzebuję aż w końcu ktoś się odezwał.
-Właściwie możesz pomóc. W pokoju 3428 zabrakło ręczników. Możesz wziąć kilka i tam zanieść ?
-Pewnie. Nie ma sprawy.Coś jeszcze?
-Tak.-odezwał się ktoś inny-Jeszcze jakbyś mogła przynieść dla nas kawę z automatu.
-Dajcie kase to pójdę.
-Prosz-powiedział recepcjonista podając dziewczynie kilka drobniaków.
-Ile mam kupić ?
-Kto chce kawę?-rękę podniosło 5 osób.-przynieś nam 5 kaw.
-Ok. To jak skończę z ręcznikami to ją przyniosę.-powiedziała dziewczyna odchodząc. Alice nie lubiła wykonywać pracy powoli więc znacznie przyspieszyła krok.Po kilku minutach była już na 3 piętrze razem z ręcznikami. Pozostało już tylko znalezienie pokoju co zajęło jej znacznie więcej czasu. Z ręcznikami nie było problemu. Nawet dostała napiwek w wysokości 10 dolarów. "Została już tylko kawa"pomyślała Alice kiedy usłyszała dzwonek swojego telefonu.Dzwoniła recepcjonistka.
-Halo?
-Na krytym basenie mamy mały problem z klijentem.
-No i co w związku z tym?Przecież sami potraficie rozwiązywać konflikty.
-Tak.. tylko że klijent jest Anglikiem i nie umiemy się z nim dogadać.
-Ok. Zaraz tam będę.-skończyła dziewczyna i pobiegła w stronę windy kiedy niepostrzeżenie na kogoś wpadła i upadła na podłogę. Kiedy spojrzała w górę zobaczyła Jungkoook'a na którego koszulce widniała plama z truskawkowego sorbetu.
-Eh.. przepraszam. Moja wina. Emm... zapłacę za pralnię.. czy coś.
-Nie chcę żebyś płaciła. Chcę żebyś posz-
-To nie. Łaski bez. Pa.-rzuciła dziewczyna i znów zaczęła biec.
-Ej! Stój!
-Sorki. Nie mam czasu teraz. Potem na mnie nawrzucasz!-powiedziała dziewczyna wchodząc do windy. Po minutach biegu dotarła nad basen.Zobaczyła kobietę w średnim wieku z małym dzieckiem które płakało . Kobieta była wyraźnie wkurzona z powodu tego że nie idzie się dogadać z obsługą . Alice szybko podbiegła do kobiety i się przywitała.
-Dzień dobry droga pani. W czym jest problem?
-Dzień dobry... nareszcie ktoś kto mówi po angielsku... no więc tak. Moje dziecko sie przewróciło i teraz krwawi z łokcia,kolana i podbródka. Strasznie płacze i nie wiem jak mam ja uspokoić, Chciałam również poprosić o wodę utlenioną i plastry. Czy to tak wiele?
-Nie ma najmniejszego problemu proszę mi wierzyć. Pozwoli pani że zabiorę pani córeczkę i się nią zajmę. Może tak być?
-Tak. Joy pójdziesz teraz z panią dobrze ? -powiedziała kobieta do dziewczynki która stała za nią. Joy była niziutka i drobna. Miała dość ciemną karnację, długie brązowe włosy które pod wpływem wilgoci się kręciły i duże brązowe oczy które były tak ciemne że wydawały się czarne. Dziewczynka podeszłą nieśmiało do Alice i zaczęła płakać jeszcze bardziej.
-No już. Nie płacz. Eonni zabierze cię na coś pysznego. Co ty na to?
-Będą tam lody..?
-Tak! Oczywiście. Ale zabiorę cię tam pod jednym warunkiem. Przestaniesz płakać. umowa stoi?-zapytała Alice podając rękę dziewczynce na znak przypieczętowania umowy.
-Ok. Już nie płaczę.-powiedziała dziewczynka podając rękę do Alice.
-W takim razie idziemy.-powiedziała blondynka i oby dwie poszły w stronę restauracji. Kiedy tam dotarły Alice poszła po wodę utlenioną i plastry ale wcześniej musiała zając czymś dziewczynkę więc kupiła jej mały pucharek lodów z bitą śmietaną. Kiedy skończyła ją opatrywać dziewczynka się do niej przytuliła w ramach podziękowania.
-Skoro byłaś taka grzeczna i nie płakałaś to co ty na to aby eonni zabrała cię w tajną kryjówkę ?
-Tak! Chcę wiedzieć gdzie to.
-Powiem ci gdzie jak mi obiecasz że nikomu nie powiesz.
-Obiecuję!-powiedziała bardzo podekscytowana.
-No to chodź.-skinęła ręką Alice aby dziewczynka za nią podążała. Dziewczyna zabrała Joy do pokoju który nie dawno wysprzątała. Dzień wcześniej zdążyła poprosić aby Mo Ne wstawiła jej do środka instrumenty. Na początku sali stało pianino, zaraz potem kilka stojaków na których były gitary. Gitara elektryczna,basowa i akustyczna podpięte do wzmacniacza.Była tam jeszcze perkusja i kilka mikrofonów na statywach ,przestery do poszczególnych instrumentów i tym podobny sprzęt. Na przeciwko stała wiolonczela i skrzypce. Było jeszcze na tyle miejsca że można było tańczyć co najmniej w 15 osób. Na ścianie było wielkie lustro które pokrywało praktycznie całą ścianę co ułatwiało zadanie.
**************
Kiedy Alice weszła do domu od razu rzuciła na podłogę zakupy i poszła wziąć szybki prysznic. Po 15 minutach była już czysta więc szybko się tylko przebrała, nastawiła sobie budzik i poszła od razu spać.
Rano obudził ją bardzo irytujący dźwięk alarmu. Była 7:00. Alice bardzo nie chętnie wstała z łóżka i powlokła się do kuchni aby coś zjeść po czym w dość szybkim tempie się ogarnęła. Ubrała na siebie czarne zwężane spodnie dresowe, czarny t-shirt,czarną bluzę ,białe air force przed kostkę i wyszła. W hotelu była o 7;55. Dość żwawym krokiem poszła w stronę biura Mo Ne i tam na nią czekała.Kiedy kobieta weszła przywitała się i od razu przeszła do konkretów.
-Ok słuchaj. żeby nie było że tu nie pracujesz dostaniesz od nas plakietkę z nazwiskiem i czerwoną chustkę którą będziesz musiała mieć w widocznym miejscu np. na ręce. Jeżeli któryś z gości będzie coś od ciebie chciał masz się grzecznie ukłonić i odpowiedzieć na jego pytanie, zrozumiałaś ?
-Tak jest.
-I zwiąż włosy. Będą ci przeszkadzać podczas pracy.
-Ok. Coś jeszcze?
-Co do twojego domu.... zamówiłam już firmę budowlaną i projektanta wnętrz więc wszystko za ciebie zrobią. Tylko tutaj pojawia się mały problem bo zajmie im to jakieś 4 dni, więc będziesz musiała zamieszkać u kogoś na ten czas.
-Nie ma problemu. Przecież mogę zamieszkać razem z tobą...prawda?
-No właśnie tu jest kolejny problem... bo tak się składa że nie możesz.
-Co?! Dlaczego?
-Jae Won jest chory na grypę i zaraża.
-No to kiepsko...
-Właśnie wiem... więc spróbuj coś wymyślić.Jakby coś to ci pomogę. A właśnie miej przez cały czas włączony telefon bo jeżeli będę miała do ciebie jakąś sprawę to musisz tutaj szybko przyjść.Ok?
-Spoko.
-No to idź do recepcji. Zapytaj się czy nie potrzebują w czymś pomocy. Ja na razie nie mam dla ciebie żadnego zadania. A.. no i każdy pracownik może poprosić cię o coś. Począwszy od kucharzy aż po sprzątaczki. Rozumiesz ?
-Tak. Rozumiem. Będę grzeczna spokojnie,-po tych słowach Alice wyszła zakładając swoją plakietkę z imieniem. Pod spodem był napis POMOC. Ciekawa nazwa nie ma co. Alice szybko poszła do recepcji i przywitała się ze wszystkimi.
-Dzień dobry wszystkim.
-Cześć. Co tu robisz tak wcześnie rano?
-Pracuję.
-Pracujesz ?Że co?
-Potrzebuje czegoś? Zrobię wszystko.-przez chwilę zapadła cisza. Każdy się zastanawiał czy czegoś potrzebuję aż w końcu ktoś się odezwał.
-Właściwie możesz pomóc. W pokoju 3428 zabrakło ręczników. Możesz wziąć kilka i tam zanieść ?
-Pewnie. Nie ma sprawy.Coś jeszcze?
-Tak.-odezwał się ktoś inny-Jeszcze jakbyś mogła przynieść dla nas kawę z automatu.
-Dajcie kase to pójdę.
-Prosz-powiedział recepcjonista podając dziewczynie kilka drobniaków.
-Ile mam kupić ?
-Kto chce kawę?-rękę podniosło 5 osób.-przynieś nam 5 kaw.
-Ok. To jak skończę z ręcznikami to ją przyniosę.-powiedziała dziewczyna odchodząc. Alice nie lubiła wykonywać pracy powoli więc znacznie przyspieszyła krok.Po kilku minutach była już na 3 piętrze razem z ręcznikami. Pozostało już tylko znalezienie pokoju co zajęło jej znacznie więcej czasu. Z ręcznikami nie było problemu. Nawet dostała napiwek w wysokości 10 dolarów. "Została już tylko kawa"pomyślała Alice kiedy usłyszała dzwonek swojego telefonu.Dzwoniła recepcjonistka.
-Halo?
-Na krytym basenie mamy mały problem z klijentem.
-No i co w związku z tym?Przecież sami potraficie rozwiązywać konflikty.
-Tak.. tylko że klijent jest Anglikiem i nie umiemy się z nim dogadać.
-Ok. Zaraz tam będę.-skończyła dziewczyna i pobiegła w stronę windy kiedy niepostrzeżenie na kogoś wpadła i upadła na podłogę. Kiedy spojrzała w górę zobaczyła Jungkoook'a na którego koszulce widniała plama z truskawkowego sorbetu.
-Eh.. przepraszam. Moja wina. Emm... zapłacę za pralnię.. czy coś.
-Nie chcę żebyś płaciła. Chcę żebyś posz-
-To nie. Łaski bez. Pa.-rzuciła dziewczyna i znów zaczęła biec.
-Ej! Stój!
-Sorki. Nie mam czasu teraz. Potem na mnie nawrzucasz!-powiedziała dziewczyna wchodząc do windy. Po minutach biegu dotarła nad basen.Zobaczyła kobietę w średnim wieku z małym dzieckiem które płakało . Kobieta była wyraźnie wkurzona z powodu tego że nie idzie się dogadać z obsługą . Alice szybko podbiegła do kobiety i się przywitała.
-Dzień dobry droga pani. W czym jest problem?
-Dzień dobry... nareszcie ktoś kto mówi po angielsku... no więc tak. Moje dziecko sie przewróciło i teraz krwawi z łokcia,kolana i podbródka. Strasznie płacze i nie wiem jak mam ja uspokoić, Chciałam również poprosić o wodę utlenioną i plastry. Czy to tak wiele?
-Nie ma najmniejszego problemu proszę mi wierzyć. Pozwoli pani że zabiorę pani córeczkę i się nią zajmę. Może tak być?
-Tak. Joy pójdziesz teraz z panią dobrze ? -powiedziała kobieta do dziewczynki która stała za nią. Joy była niziutka i drobna. Miała dość ciemną karnację, długie brązowe włosy które pod wpływem wilgoci się kręciły i duże brązowe oczy które były tak ciemne że wydawały się czarne. Dziewczynka podeszłą nieśmiało do Alice i zaczęła płakać jeszcze bardziej.
-No już. Nie płacz. Eonni zabierze cię na coś pysznego. Co ty na to?
-Będą tam lody..?
-Tak! Oczywiście. Ale zabiorę cię tam pod jednym warunkiem. Przestaniesz płakać. umowa stoi?-zapytała Alice podając rękę dziewczynce na znak przypieczętowania umowy.
-Ok. Już nie płaczę.-powiedziała dziewczynka podając rękę do Alice.
-W takim razie idziemy.-powiedziała blondynka i oby dwie poszły w stronę restauracji. Kiedy tam dotarły Alice poszła po wodę utlenioną i plastry ale wcześniej musiała zając czymś dziewczynkę więc kupiła jej mały pucharek lodów z bitą śmietaną. Kiedy skończyła ją opatrywać dziewczynka się do niej przytuliła w ramach podziękowania.
-Skoro byłaś taka grzeczna i nie płakałaś to co ty na to aby eonni zabrała cię w tajną kryjówkę ?
-Tak! Chcę wiedzieć gdzie to.
-Powiem ci gdzie jak mi obiecasz że nikomu nie powiesz.
-Obiecuję!-powiedziała bardzo podekscytowana.
-No to chodź.-skinęła ręką Alice aby dziewczynka za nią podążała. Dziewczyna zabrała Joy do pokoju który nie dawno wysprzątała. Dzień wcześniej zdążyła poprosić aby Mo Ne wstawiła jej do środka instrumenty. Na początku sali stało pianino, zaraz potem kilka stojaków na których były gitary. Gitara elektryczna,basowa i akustyczna podpięte do wzmacniacza.Była tam jeszcze perkusja i kilka mikrofonów na statywach ,przestery do poszczególnych instrumentów i tym podobny sprzęt. Na przeciwko stała wiolonczela i skrzypce. Było jeszcze na tyle miejsca że można było tańczyć co najmniej w 15 osób. Na ścianie było wielkie lustro które pokrywało praktycznie całą ścianę co ułatwiało zadanie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)