Wsiadły do samochodu Mo Ne i pojechały prosto do ulubionego centrum handlowego Mo Ne. Budynek był ogromny znajdowało się tam około 150 sklepów jak nie więcej. Dziewczyny chodziły od sklepu do sklepu. W ciągu 1 godziny kupiły tyle rzeczy że już nawet nie miały jak tego wszystkiego nieść. A były dopiero w 1/4 sklepów. Po tym maratonie zakupów poszły na chwilkę do kawiarni aby napić się kawy i odpocząć.Kiedy przyjaciółki rozmawiały Mo Ne spostrzegła że na Alice patrzy się jakiś chłopak.
-Ej,Alice. Nie odwracaj się teraz ale patrzy się na ciebie jakiś chłopak.-Alice odruchowa się obejrzała do tyłu.
-Mówiłam nie odwracaj się teraz.! Nie ważne. Całkiem przystojny ten chłopak. Chyba wpadłąs mu w oko.-powiedziała szeptem Mo Ne.
-Pfff. Nie interesuje mnie to.
-Ty to normalnie jesteś....
-No co? Jaka?
-Nie ważne. Za 20 lat będziesz się modlić o to aby jakiś chłopak się na ciebie popatrzył.
-Wiedzę że już z góry zakładasz że będę samotna aż do 40-tki. Miło.-odpowiedziała Alice śmiejąc się cicho.
-Wiesz...jeżeli nic nie zrobisz z faktem że podoba ci się Jungkook to może się to sprawdzić.
-To nie jest takie łatwe...Co ty byś zrobiła na moim miejscu?
-A jakie mam opcję ?
-Pierwsza jest taka: Zaprzyjaźniam się z nimi i wszystko jest fajnie, tylko że j-
-Jest ryzyko że się wyda że jesteś fanką. I wtedy możesz mieć przesrane bo może sobie pomyśleć że zbliżyłaś się do niego celowo.-dokończyła za nią Mo Ne.
-A druga opcja jest taka: nic nie robisz, odrzucasz ich i masz nadzieję że może kiedyś ich jeszcze spotkasz.Więc? Co byś wybrała?
-Nie wiem.Cóż moim zdaniem lepiej zaryzykować.Warto. Wiesz mi. Gdybym ja nie zaryzykowała to dzisiaj nie było by mnie na miejscu na którym jestem.
-Jest ryzyko, jest zabawa. Albo szpital albo sława.
-Dobrze powiedziane.Wracajmy do zakupów. Jest jeszcze duuuuużo rzeczy które chcę kupić.-po tej rozmowie faktycznie poszły z powrotem na zakupy. Kiedy skończyły poszły jeszcze do fryzjera.Mo Ne podcięła tylko końcówki za to Alice skróciła swoje włosy które sięgały jej aż do bioder o jakieś 20 cm. Teraz sięgały jej przed pępek. Poza skróceniem Alice również rozjaśniła swoje włosy do koloru bardzo jasnego blądu, prawie że platynowego. Ta zmiana wyszła jej na dobre. Kiedy dziewczyny wyszły z salony było po 20. Czas minął nie ubłagalnie szybko i trzeba było wracać. Mo Ne i Alice były padnięte więc oby dwie rozdzieliły się od razy kiedy wróciły do hotelu.
niedziela, 15 marca 2015
niedziela, 8 marca 2015
"Witamy w Ciel" cz.10
-Jeżeli czujesz się winny to przestań.Nic się takiego nie stało. Martw się o sobie. Nie chcę nic od ciebie.Daj sobie spokój i po prostu już idź. Nie czuj się winny i nie wyobrażaj sobie nie wiadomo czego.I proszę nie odzywajcie się do mnie jeżeli nie ma takiej potrzeby. Mam nadzieję że się zrozumieliśmy. Do widzenia.-dziewczyna końcówkę zdania mówiła przez łzy ale co innego mogła zrobić? Nie chciała aby najważniejsza osoba dla niej ją znienawidziła za coś innego dlatego właśnie chciała jak najbardziej się od niej oddalić. Dziewczyna nawet nie czekała na odpowiedź tylko odeszła od drzwi po czym poszła się ubrać.
******
Po całym zajściu nie wiedziała co ma ze sobą zrobić więc po prostu położyła się na kanapie i nic nie robiła.Miała zdecydowanie za dużo wolnego czasu. Kiedy tak leżała patrząc się w sufit rozmyślała nad sytuacją która miała miejsce kilka minut temu."Ale ze mnie kretynka....." myślała Alice uderzając dłonią w czoło. "Tak w sumie.... to dlaczego to akurat Jungkook mi się podoba? Przecież on wcale nie jest jakoś wybitnie przystojny.. W sumie to Jimin jest od niego przystojniejszy. Poza tym wcale nie muszę im mówić o tym że jestem ich fanką. Mam pomysł. Przeproszę Jungkooka i spróbuje się z nimi zaprzyjaźnić. Wtedy być może ich znielubię czy coś...."Tak...nie wierzysz ? To tak jak Alice. Ona również nie wierzyła w to co myślała. Rozmyślanie dziewczyny przerwał dzwonek telefonu. Alice podniosła się z kanapy i spojrzała na ekran kto dzwoni.To była Ah Mo Ne.
-Halo?
-Alice, masz może ochotę na zakupy?
-Teraz?
-Yhym.
-Czemu teraz?
-Bo strasznie mi się nudzi....
-.....
-No co?
-Nie. Nic. Niech będzie. Przyjedź do mnie i potem pojedziemy gdzie będziesz chciała.Może od razu pojadę do fryzjera.
-Na prawdę?! Czyli sie zgadzasz?
-No tak.
-Jak super.! Będę u ciebie za jakieś pięć minut a ty za ten czas zdejmij te wieśniackie ubrania, dobra?
-Hej! Moje ubrania nie są wieśniackie....
-Serio? Wierzysz w to?
-No dobra może trochę. Ale nie wszystkie.
-Hahaha no ok niech ci będzie. No to ja zaraz u ciebie będę.Papa.
-Pa.- Alice się rozłączyła. W podskokach podeszła do pudełka i zaczęła szukać jakiś ubrań. Mo Ne miała trochę racji ubrania które miała teraz na sobie dziewczyna do najładniejszych nie należały. Miała na sobie jakieś stare szare dresy,białą koszulkę w kwiatki i żółte skarpetki z uśmiechem.Faktycznie. Wieśniara jak nic. Alice szybko zaczęła wyciągać ubrania z pudeł i kłaść je na kanapie na której leżała. Mimo tego że Alice miała na prawdę dużooooo ubrań większość z nich były na nią albo za małe, albo po prostu były brzydkie. Mimo tego że Alice była dziewczyną która potrafiła zrobić dużo rzeczy to miała jedną czy dwie pięty Achillesowe (albo więcej) i jedną z nich była właśnie moda. Kiedy dziewczyna się zastanawiała w co się ubrać do jej mieszkania weszła Mo Ne.
-Co robisz?
-Co? Eh? Kiedy ty tutaj-nie wiesz że się puka?
-Tak. Tak. Ale znam kod do drzwi więc nie chciało mi się czekać aż mi otworzysz. Ale wracając do pytania co robisz nad tymi wszytkimi ubraniami? Modlisz się, czy coś?
-Co? Nie. Zastanawiam się w co się ubrać bo pewnie jak już zdążałaś zauważyć nie mam dobrego poczucia stylu i wgl..
-Tak zdążyłam zauważyć,Pomogę ci chodź może być ciężko.Pokaż co ty tu masz.
-Proszę cię bardzo.-Mo Ne zaczęła przeglądać ubrania 17 latki i chyba się powoli załamywała.
-To jest katastrofa.... podejrzewam że dzisiaj 3/4 tych ubrań wyrzucimy a teraz proszę ubierz to.-powiedziała kobieta wręczając Alice kilka ubrań.
-I do tego te buty.
-Yhym..
-Idź się przebrać a ja tu na ciebie zaczekam.-po 1 minucie z pokoju wyszła Alice ubrana w czarne rurki z wysokim stanem, czarny crop top z krótkim rękawkiem, czerwoną koszulę w kratę którą przewiązała sobie w pasie, czarny kapelusz i czarne płaskie botki ze złotymi klamrami po bokach. Mo Ne dla dopełnienia stylizacji dała jej złote kolczyki i gruby łańcuch. Potem zrobiła jej bardzo delikatny makijaż.
-No. Teraz to ty wyglądasz jak człowiek.
-Wow. Dzięki Mo Ne. Teraz możemy iść na zakupy.
-Jedziemy!-powiedziała Mo Ne podając Alice okulary przeciw słoneczne i czarny "skórzany" plecak.
-A gdzie mój telefon?
-Jest w plecaku. Portfel też.
-Dzięki. No to teraz idziemy.-powiedział Alice zamykając za sobą drzwi.
Wsiadły do samochodu Mo Ne i pojechały prosto do ulubionego centrum handlowego Mo Ne. Budynek był ogromny znajdowało się tam około 150 sklepów.
******
Po całym zajściu nie wiedziała co ma ze sobą zrobić więc po prostu położyła się na kanapie i nic nie robiła.Miała zdecydowanie za dużo wolnego czasu. Kiedy tak leżała patrząc się w sufit rozmyślała nad sytuacją która miała miejsce kilka minut temu."Ale ze mnie kretynka....." myślała Alice uderzając dłonią w czoło. "Tak w sumie.... to dlaczego to akurat Jungkook mi się podoba? Przecież on wcale nie jest jakoś wybitnie przystojny.. W sumie to Jimin jest od niego przystojniejszy. Poza tym wcale nie muszę im mówić o tym że jestem ich fanką. Mam pomysł. Przeproszę Jungkooka i spróbuje się z nimi zaprzyjaźnić. Wtedy być może ich znielubię czy coś...."Tak...nie wierzysz ? To tak jak Alice. Ona również nie wierzyła w to co myślała. Rozmyślanie dziewczyny przerwał dzwonek telefonu. Alice podniosła się z kanapy i spojrzała na ekran kto dzwoni.To była Ah Mo Ne.
-Halo?
-Alice, masz może ochotę na zakupy?
-Teraz?
-Yhym.
-Czemu teraz?
-Bo strasznie mi się nudzi....
-.....
-No co?
-Nie. Nic. Niech będzie. Przyjedź do mnie i potem pojedziemy gdzie będziesz chciała.Może od razu pojadę do fryzjera.
-Na prawdę?! Czyli sie zgadzasz?
-No tak.
-Jak super.! Będę u ciebie za jakieś pięć minut a ty za ten czas zdejmij te wieśniackie ubrania, dobra?
-Hej! Moje ubrania nie są wieśniackie....
-Serio? Wierzysz w to?
-No dobra może trochę. Ale nie wszystkie.
-Hahaha no ok niech ci będzie. No to ja zaraz u ciebie będę.Papa.
-Pa.- Alice się rozłączyła. W podskokach podeszła do pudełka i zaczęła szukać jakiś ubrań. Mo Ne miała trochę racji ubrania które miała teraz na sobie dziewczyna do najładniejszych nie należały. Miała na sobie jakieś stare szare dresy,białą koszulkę w kwiatki i żółte skarpetki z uśmiechem.Faktycznie. Wieśniara jak nic. Alice szybko zaczęła wyciągać ubrania z pudeł i kłaść je na kanapie na której leżała. Mimo tego że Alice miała na prawdę dużooooo ubrań większość z nich były na nią albo za małe, albo po prostu były brzydkie. Mimo tego że Alice była dziewczyną która potrafiła zrobić dużo rzeczy to miała jedną czy dwie pięty Achillesowe (albo więcej) i jedną z nich była właśnie moda. Kiedy dziewczyna się zastanawiała w co się ubrać do jej mieszkania weszła Mo Ne.
-Co robisz?
-Co? Eh? Kiedy ty tutaj-nie wiesz że się puka?
-Tak. Tak. Ale znam kod do drzwi więc nie chciało mi się czekać aż mi otworzysz. Ale wracając do pytania co robisz nad tymi wszytkimi ubraniami? Modlisz się, czy coś?
-Co? Nie. Zastanawiam się w co się ubrać bo pewnie jak już zdążałaś zauważyć nie mam dobrego poczucia stylu i wgl..
-Tak zdążyłam zauważyć,Pomogę ci chodź może być ciężko.Pokaż co ty tu masz.
-Proszę cię bardzo.-Mo Ne zaczęła przeglądać ubrania 17 latki i chyba się powoli załamywała.
-To jest katastrofa.... podejrzewam że dzisiaj 3/4 tych ubrań wyrzucimy a teraz proszę ubierz to.-powiedziała kobieta wręczając Alice kilka ubrań.
-I do tego te buty.
-Yhym..
-Idź się przebrać a ja tu na ciebie zaczekam.-po 1 minucie z pokoju wyszła Alice ubrana w czarne rurki z wysokim stanem, czarny crop top z krótkim rękawkiem, czerwoną koszulę w kratę którą przewiązała sobie w pasie, czarny kapelusz i czarne płaskie botki ze złotymi klamrami po bokach. Mo Ne dla dopełnienia stylizacji dała jej złote kolczyki i gruby łańcuch. Potem zrobiła jej bardzo delikatny makijaż.
-No. Teraz to ty wyglądasz jak człowiek.
-Wow. Dzięki Mo Ne. Teraz możemy iść na zakupy.
-Jedziemy!-powiedziała Mo Ne podając Alice okulary przeciw słoneczne i czarny "skórzany" plecak.
-A gdzie mój telefon?
-Jest w plecaku. Portfel też.
-Dzięki. No to teraz idziemy.-powiedział Alice zamykając za sobą drzwi.
Wsiadły do samochodu Mo Ne i pojechały prosto do ulubionego centrum handlowego Mo Ne. Budynek był ogromny znajdowało się tam około 150 sklepów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)