sobota, 14 lutego 2015

"Witamy w Ciel" cz.9

 Po kilku sekundach rozmyślania wpadła na genialny pomysł że sobie pobiega. Przebrała się szybko w ubrania do tego przeznaczone,poprawiła swoją wysoką kitkę, i ruszyła z domu.
******
Alice biegała już od dłuższej chwili ale w jej umyśle wcale nie robiło się jaśniej więc postanowiła przyspieszyć jakby chłodny wiatr miał wywiać wszystkie jej myśli.Szybkie bieganie nie poskutkowało a jedynie przyniosło zmęczenie. Dziewczyna zwolniła i biegła bardzo wolnym truchtem aby uspokoić oddech. Potem już tylko i wyłącznie szła. Kiedy przechodziła obok boiska do koszykówki usłyszała dobiegające z niego wesołe krzyki i piski. Zaciekawiło ją co się tam dzieje więc podbiegła bliżej boiska. Z daleka zobaczyła że to chłopcy z BTS grają właśnie meczyk w kosza i właśnie kłócą się o to który zespół uzyskał punkt. Alice chciała popatrzeć trochę dłużej na ten cyrk ale nie mogła. "Żadnego kontaktu z fanami. Nie przeszkadzać." powiedziała do siebie po cichu dziewczyna i szybkim krokiem odeszła od boiska i nagle coś ją tknęło. A raczej walnęło. I to porządnie. Dziewczyna oberwała piłką od kosza i to prosto w twarz. Oberwała tak mocno że aż upadła na ziemię zadrapując sobie łokieć.Siedząc na ziemi poczuła jak coś spływa jej po ustach. To była krew z jej nosa. "Super. Teraz krwawi mi i łokieć i nos. Za niedługo mnie tutaj zabiją.Albo ja kogoś." Pomyślała dziewczyna i zaczęła uciskać skrzydełka nosa aby zatamować krwawienie. Po chwili podbiegł do niej cały zespół niczym stado,każdy z nich był wyraźnie przejęty tym co się stało.
-OMO! Wszystko w porządku? Nic ci się nie stało?-zapytał Jimin z przerażona miną po czym szybko dodał.-No tak. Krwawi ci nos więc to oczywiste że coś ci się stało.
-Jimini pabo.-powiedziała cichuteńko dziewczyna po czym zaczęła chichotać.
-Chyba dostała trochę za mocno...-powiedział Suga patrząc na dziewczynę jak na wariatkę.
-AH! FARBA I KARTON!.-krzyknął podekscytowany J-Hope.
-Co?-zapytali wszyscy jednocześnie.
-To ta dziewczyna która wylała farbę na Jungkook'a i pomylili jej rzeczy i dali do nas do domu.
-Faktycznie. Kurde to się nazywa zbieg okoliczności. Do trzech razy sztuka jak to mówią.-powiedział V po czym zaczął się śmiać, z resztą jak wszyscy.
-Ale powiedz....nie boli cię to przypadkiem?
-He? W sensie nos?
-Tak.
-Boli. Ale tylko trochę....bardzo. Ma ktoś chusteczkę żebym mogła wytrzeć te krew?
-Ja mam. Proszę.-powiedział Jungkook podając chusteczkę z materiału dziewczynie.
-Chodziło mi o chusteczkę higieniczną. Nie chce ci tej pobrudzić krwią.
-Spoko możesz ja wziąć. Tobie jest bardziej potrzebna niż mi.
-Dziękuję. A teraz mam pytanie. Jak to jest możliwe żeby przy zwykłej grze w kosza piłka poleciała kilkanaście metrów za boisko?
-Eeee to jest....no bo....
-Ja to zrobiłem.-powiedział Jungkook lekko przestraszony.-Przepraszam. To moja wina.-dokończył wpatrując się w dziewczynę.
-Nic się nie stało. W końcu nie umrę od tego. Bywało gorzej.- odpowiedziała spokojnie dziewczyna.-Dziękuję za chusteczkę, a więc pójdę już.Do widzenia. Chusteczkę zwrócę jak ja wypiorę, ok?
-Ok, w porządku. -odpowiedział chłopak i Alice odeszła. Z jej nosa nie ciekła już krew a mimo to coś ją bolało.
 Kiedy wróciła do domu nie ściągając butów wbiegła do łazienki i zaczęła przemywać nos. Krew zdążyła zaschnąć i zmywało ja się ciężej niż normalnie. Alice była przyzwyczajona do rozwalonego nosa czy innych części ciała. Z natury nie była osoba jakoś szczególnie niezdarną ale krew nie była jej obca. Przez 17 lat jej życia naoglądała się jej dość sporo. W Ameryce chodziła do około 6 różnych szkół i to nie bynajmniej z powodu przeprowadzki czy czegoś innego tylko z powodu wiecznych bójek w które się wdawała.Alice może nie wyglądała ale nie należała do tych wszystkich głupich,słabiutkich blondynek które zawsze spotykała w szkole. Już w szkole podstawowej w Korei nie miała łatwo. Zawsze znajdywał się ktoś kto lubił jej dokuczać, a to z powodu jej włosów,a to koloru skóry czy koloru oczy. Czasem po prostu komuś przeszkadzało to że oddycha bądź stoi w złym miejscu. W pierwszą bójkę wdała się w wieku 8 lat kiedy to jakaś dziewczynka ciągnęła ją za włosy po czym ją kopnęła. Alice wtedy po praz pierwszy użyła pięści żeby załatwić sprawę. Oczywiście nie obyło się bez konsekwencji. Kiedy wyleciała z rodzicami do Ameryki w wieku 10 lat przez rok był spokój po czym znowu się zaczęło. Kiedy miała 12 lat została porwana przez jakiś bandytów którzy zażądali za nią okupu w wysokości 10 000$. Gangsterzy dokładnie wiedzieli kogo porwać i jakiej kwoty zażądać. Złoczyńców złapano jednak nie wszystko poszło jak trzeba bo dziewczyna została pobita i trafiła na kilka tygodni do szpitala. Miała złamanych kilka żeber, rozwaloną głowę kilka urazów wewnętrznych i pełno zadrapań i siniaków. Zdecydowanie to był najgorszy czas w jej życiu. Po tym incydencie rodzice wynajęli dla niej prywatnego trenera który uczył ja jak się skutecznie bronić.I tak było aż do dnia kiedy skończyła pierwszą klasę liceum. Potem nie było jej już to potrzebne bo jak to mawiają uczeń przerósł mistrza. A teraz w wieku 17 lat jest tu w Korei. Kiedy dziewczyna skończyła zmywać krew rozebrała się i wskoczyła pod prysznic.Śmierdziała potem i ona sama nie mogła wytrzymać. Kiedy brała prysznic gorące struszki wody ściekały po jej ciele, miała wtedy że wszystkie jej myśli spływają razem z wodą do odpływu. Prysznic był bardzo przyjemny pomimo tego że rana na łokciu dość mocno piekła po kontakcie z wodą.Kiedy dziewczyna skończyła zdała sobie sprawę że nie wzięła żadnych ubrań na zmianę. Owinęła się w ręcznik i wyszła z łazienki. Podśpiewując sobie pod nosem spojrzała na zegarek była 16:05. Spać? Za wcześnie. Fuck. Dziewczyna ubrała na siebie czystą czarną bieliznę i zaczęła szukać czegoś do ubrania kiedy usłyszała pukanie do drzwi. Alice jak najszybciej próbowała coś znaleźć kiedy usłyszała głos z za drzwi. TO był głos mężczyzny. Kiedy podeszła do drzwi dokładnie usłyszała głos i od razu wiedziała kto to był. To był Jungkook.
-Kartonowa dziewczyno! Jesteś tam? -zawołał chłopak pukając w drzwi. -Hej! Jesteś tam?! Wszystko w porządku?!-Krzyknął jeszcze głośniej.
-Tak! Nic mi nie jest. Powiedziała dziewczyna nie otwierając drzwi.-Czego ode mnie chcesz? Przecież powiedziałam że chusteczkę zwrócę później...
-Przyszedłem bo...bo-bo się o ciebie martwiłem.-powiedział chłopak lekko się jąkając. Serce dziewczyny zaczęło łomotać.Czuła jak jej twarz robi się czerwona.(co za buractwo XD )
-Dzięki ale nic mi nie jest. Możesz już sobie pójść..
-No ale jakby nie patrzeć to moja wina więc mo-dziewczyna przerwała mu w pół zdania.
-Jeżeli czujesz się winny to przestań.Nic się takiego nie stało. Martw się o sobie. Nie chcę nic od ciebie.Daj sobie spokój i po prostu już idź. Nie czuj się winny i nie wyobrażaj sobie nie wiadomo czego.I proszę nie odzywajcie się do mnie jeżeli nie ma takiej potrzeby. Mam nadzieję że sie zrozumieliśmy. Do widzenia.-dziewczyna końcówkę zdania mówiła przez łzy ale co innego mogła zrobić? Nie chciała aby najważniejsza osoba dla niej ją znienawidziła za cos innego dlatego wlaśnie chciała jak najbardziej się od niej oddalić. Dziewczyna nawet nie czekała na odpowiedź tylko odeszła od drzwi po czym poszła się ubrać.