niedziela, 28 grudnia 2014

"Witamy w Ciel" cz.6

-W sumie jak nie chcesz to wiesz mogę ci nie płacić..
-Nie.Nie.Nie. Jest ok.Jest OK...
-Hahahahhaha wiedziałam że tak zareagujesz. Może jak skończmy malować to wybierzemy się na zakupy ?
-Z wielką chęcią.
 *****
Czas leciał nieubłaganie.A dziewczyny dalej trudziły się z malowaniem.
- Uwielbiam te piosenkę! Alice możesz podgłośnić muzykę?
-Pewnie.To piosenka AOA-Like a cat. Nie sądziłam że możesz to znać...
-Haha.Zabawne.Oczywiście że znam uwielbiam piosenki AOA,Girl's Day,Ailee i jeszcze innych zespołów.Wiesz to że jestem starsza wcale nie oznacza że jestem stara...
-Nie ja to powiedziałam.
-Zgiń.
-TEŻ CIĘ KOCHAM.-obydwie dziewczyny zaczęły podrygiwać w rytm piosenki.Mo Ne zaczęła cicho śpiewać a Alice się podłączyła.Po pewnym czasie zaczęły śpiewać coraz to głośniej i pewniej. Żadna z nich nie fałszowała ,wręcz przeciwnie.Śpiewały bardzo,bardzo dobrze.Po chwili tak bardzo zatraciły się w muzyce że nawet nie zauważyły kiedy przestały malować tylko tańczyć i śpiewać. O dziwu bardzo dobrze im się razem tańczyło.Każdą partię układu tańczyły niemalże bez błędu.Jeżeli ktoś by ich nie znał pomyślał by że to idolki.Alice bardzo wczuła się w piosenkę i tańczyła z bardzo dużym zaangażowaniem.Na jej ustach pojawił się uśmiech którego jeszcze nigdy nie pokazywała. Kiedy piosenka zmieniła się Mo Ne ściszyła muzykę lecz nie wiele była ona ciszej i zaczęły znów malować.Mo Ne nie potrafiła się nie odzywać i zaczęła wypytywać o różne rzeczy.
-Od kiedy tak dobrze śpiewasz?i tańczysz?
-He? Od kiedy pytasz....nie mam pojęcia. Od kiedy byłam mała uwielbiałam muzykę więc postanowiłam że jak będę starsza to coś zacznę robić w tym kierunku i faktycznie tak się stało.Kiedy miałam 10 lat zaczęłam uczęszczać na lekcje gry na pianinie,gitarze akustycznej i skrzypcach.Skrzypce były dla mnie za trudne i umiem tylko podstawy.Gitara akustyczna znudziła mi się po kilku latach więc przerzuciłam się na gitarę elektryczną.Gram na gitarze i pianinie do tej pory.Jeszcze jeden wujek od strony nauczył mnie podstaw gry na perkusji i basie.Więc teorytycznie potrafię zagrać na większości instrumentach.Ale nie na wszystkich.W wieku no nie wiem 14 albo 13 lat "zapoznałam się" z K-popem.Zaczęłam pisać piosenki,robić mashupy i remixy niektórych piosenek.To w sumie całkiem fajnie zabija czas kiedy ci się bardzo nudzi....
-A więc to tak...a właśnie jak już jesteśmy przy temacie to mamy od dawna nieużywaną salę do prób.
-Serio ? Jak to możliwe? Przecież budynek jest stosunkowo nowy...
-Tak ale no wiesz...był tutaj od początku ale nikt go nie używał więc jest pusty.Zaraz obok jest też sala do prób jeżeli chodzi o instrumenty jeżeli chcesz to będziesz mogła je posprzątać i ich używać.Tylko nie mów nikomu.Powiedzmy że jutro będzie to jedno z twoich zadań.
-No i świetnie.
-A właśnie powiedz kiedy będzie pogrzeb twoich rodziców?
-Już był.....jakieś kilka dni temu.Jeszcze w Ameryce ale jest dal nich miejsce w świątyni czy coś tam.
-A gdzie twój bagaż ?
-Jest w pokoju.
-Chodziło mi bardziej o resztę twoich rzeczy.
-A one są...to jest właśnie bardzo dobre pytanie.Powinny już tutaj być. Powiedzieli że rzeczy wysłali jak wylatywałam więc już powinny tutaj być....To dziwne.Mo Ne ?-kobieta się nie odzywała tylko patrzyła bez mrugnięcia przez okno.
-Mo Ne? Halo...Mo Ne? Słuchasz mnie? AH MO NE! HALO ZIEMIA DO MO NE...Na co się tak patrzysz ?
-Chyba znalazłam twoje rzeczy...-powiedziała pokazując okno.
-CO?.-Alice zobaczyła jak paru facetów wnosi JEJ rzeczy do domu obok.Tak, do domu obok.Tak, to właśnie tam wchodził zespół.Tak, to Alice mówiła jakieś parę godzin wcześniej że nie chce żeby się dowiedzieli że jest fanką.Tak,to właśnie w tych pudełkach jest dowód na to że jest A.R.M.Y czyli płyty,zdjęcia,plakaty,ubrania,różne gadżety.Tak,to właśnie Alice miała przechlapane.

piątek, 26 grudnia 2014

"Witamy w Ciel" cz.5

***************
-Wszystko ok?
-Taa...
-Pomóc ci może z tym malowaniem?
-Nie dzięki.Poradzę sobie.
-No to ok.Tutaj masz materiały.Jaka farba ci się wylała?
-Jedna biała.Ale mam jeszcze kilka to jak na razie powinno starczyć.Ja lecę papa.
-Cześć.-dziewczyna od razu poszła po deskę i pojechała do domu.

 Była w sumie wczesna godzina.Na obiad za wcześnie i na załamywanie się również.Alice z miejsca zaczęła malować. Włączyła tylko muzykę i nalała sobie picia do szklanki. Po kilku godzinach malowania postanowiła pójść się trochę przewietrzyć bo przez zapach farby powoli traciła kontakt ze światem. Kiedy wyszła zobaczyła ukradkiem jak do domu obok ktoś się wprowadza. Nie był to nikt inny jak Jungkook i reszta zespołu. "No to po mnie" pomyślała i uderzyła lekko głową w ścianę domu kiedy jej uwagę przykuła rozmowa pomiędzy V, Jimin'em i Kook'im. Co prawda nie było słychać wszystkiego co mówili ale dało się to wywnioskować z kontekstu zdania. Z tego co słyszała wyglądało to mniej więcej tak: "Bla bla bla bagaż, bla bla dziewczyna z farbą, bla bla nie znoszę jak fani nie szanują naszej prywatności, bla bla fajnie by było gdyby nasi fani nie ujawniali się w czasie naszego pobytu tutaj..."
Dziewczyna poczuła ukłucie w sercu. Zastanawiała się czy jeżeli ujawniła by to że jest A.R.M.Y Jungkook by ją znienawidził.Ta myśl nie dawała jej spokoju. Dlaczego? Sama nie wiedziała. Przecież nie była dla niego nikim bliskim, on dla niej też nie. Więc czym się przejmowała ? W końcu nie była nikim ważnym. Tak jakby się zastanowić to nie znała nikogo z nich. Równie dobrze mogli jej wszyscy nienawidzić a ona nie miała o tym pojęcia.Więc w czym tkwił problem ?
 Po paru minutach weszła z powrotem do domu i kończyła malować.Tak mijały jej kolejne godziny kiedy nagle ktoś zadzwonił do drzwi.To była Mo Ne która była wyraźnie szczęśliwa że widzi się z przyjaciółką.
-O cześć Mo Ne.-powiedziała dziewczyna z uśmiechem.
-Hejo!- odpowiedziała delikatnie odwzajemniając uśmiech.
-Co tam? Nadal malujesz?
-Tak...trochę schodzi mi przy tym czasu..
-Jejku jak tutaj duszno...otwórz okno bo się zatrujesz tą farbą..
-Eh?..A tak już idę to zrobić.
-Nadal potrzebujesz pomocy z malowaniem ?
-Tak.Mimo tego że prawie skończyłam malować przedpokój to wciąż zostało dużo ścian do pomalowania...myślałam że sobie z tym poradzę ale jednak nie.Więc bardzo chętnie skorzystam z twojej pomocy.
-To świetnie.Cieszę się że będę mogła ci pomóc,a właśnie. Rozmawiałam już z liderem BTS Rap Monster'em...eh nie lubię go tak nazywać..
-To mów RapMon tak jest szybciej.
-W sumie racja...ale wracając.Powiedział że nie ma nic przeciwko spotkania z tobą i jeszcze wiesz po.-Mo Ne przerwała kiedy zobaczyła zakłopotaną twarz Alice.
-Coś się stało? Myślałam że się ucieszysz...
-Tak...więc co do tego to jednak wolałabym się z nimi nie spotkać...
-CO? Dlaczego? Przecież tak bardzo sie cieszyłaś z ich przyjazdu tutaj.
-Tak,ale sprawa się trochę skomplikowała.Przepraszam.
-Co się tak dokładnie stało?-Alice zaczęła opowiadać Mo Ne co usłyszała kiedy wyszła się przewietrzyć,o dziwu kobieta słuchała bardzo uważnie.
-Ale jesteś pewna że właśnie to powiedzieli? Przecież byli dość daleko od ciebie, może źle coś usłyszałaś?
-Nie ma mowy o pomyłce...jestem pewna w 100% że o tym właśnie rozmawiali.Więc wolałabym jednak nie ujawniać się z tym że jestem ich fanką. Nie chcę żeby mnie znienawidzili.
-Ale powiedz. Nie będziesz przez to cierpieć?W końcu rzadko zdarza się taka okazja..
-To nic. Poradzę sobie jakoś.Jeżeli będę ich unikać to raczej nie sprawi mi to bólu czyż nie ?
-Tak..co prawda nie jestem pewna czy słusznie wybrałaś ale uszanuję twoją decyzję i odwołam spotkanie. Może tak być ?
-Dziękuję ci,i mam jeszcze kilka pytań.
-No?
-Powiedziałaś im że to ja chciałam się spotkać?
-Nie,powiedziałam tylko że bardzo mi droga osoba chcę się z nimi spotkać bo jest ich fanką.
-Ok.Więc niech to zostanie tajemnicą pomiędzy nami dwoma ok?
-Ok.-odpowiedź Mo Ne była bardzo krótka ale za to bardzo pewna.
-Następne pytanie nie jest już związane z tym tematem no ale..od kiedy mogę zacząć pracę w hotelu i jaka będzie moja rola ?
-Jeżeli ci to nie przeszkadza to zaczniesz już od jutra,a twoją pracą będzie w pewnym sensie wykonywanie mojej pracy.
-Co? Nie rozumiem.
-Będziesz coś w rodzaju mojej osobistej asystentki ?Nie to chyba złe określenie...sprzątaczki ?
Jeszcze gorsze...po prostu będziesz latać po różnie rzeczy dla mnie albo dla Cha Jae Wan'a..ewentualnie będziesz pomagać pokojówką,albo w recepcji.Albo po prostu będziesz pomagac temu komu powiem jasne ?
-Jak słońce.Więc jeżeli będę oficjalnie pracować w hotelu to mogę tutaj mieszkać i nikt wtedy nie będzie miał nic do powiedzenia tak?
-Dokładnie,Jeżeli chodzi o twoją wypłatę to będę dawać ci 3/4 tego co zarabiają normalni pracownicy,zgoda?
-Aż tak dużo ?
-W sumie jak nie chcesz to wiesz mogę ci nie płacić..
-Nie.Nie.Nie. Jest ok.Jest OK...
-Hahahahhaha wiedziałam że tak zareagujesz. Może jak skończmy malować to wybierzemy się na zakupy ?
-Z wielką chęcią.

niedziela, 14 grudnia 2014

"Witamy w Ciel" cz.4

https://www.youtube.com/watch?v=4cD9B4Bb3es  OMG kocham to <3

****
Alice obudziła się następnego ranka o godzinie 6:30.Mimo wczesnej godziny jej ciało było pełne energii. (co się dziwić spała prawie 12 godzin) Postanowiła,że wykorzysta ją w pożyteczny sposób i poszła pobiegać.Nie biegała zbyt długo bo tylko z 20 minut ale zawsze wierzyła w to,że musi dbać o linie mimo tego że była szczupła. Ale nie ćwiczyła w intensywny sposób.Bardzo lubiła tańczyć oraz śpiewać więc wystarczyło że trochę potańczy a zbędne kalorie znikały.Kiedy wróciła do domu od razu poszła pod prysznic aby się odświeżyć. W jej łazience był taki sam syf jak w innych częściach domu.Ale mus to mus. Przecież nie chciała śmierdzieć potem.Nikt by nie chciał.Kiedy skończyła ubrała się w czyste ubrania i poszła ponownie sprzątać.Ubrana była w stare ogrodniczki które nosiła podwinięte za kolan,białą luźna koszulkę na ramiączkach i czarne trampki za kostkę. Kiedy posprzątała resztę śmieci które zostały jej z wczoraj wzięła torbę ,portfel i słuchawki i pojechała na desce do hotelu.Droga zajęła jej na pewno więcej czasu niż samochodem ale tylko kilka minut więcej więc nie było źle.Kiedy dojechała było kilka minut po 8. Przy wejściu stał No Ah.
-Cześć No Ah!-przywitała się z nim rześko Alice.
-Hej.Co tu robisz tak wcześnie? I jak tam ci idzie sprzątanie ?
-W sumie całkiem nie źle....mam pytanie.
-No?
-Gdzie jest najbliższy sklep z farbami,meblami i takimi tam ?-No Ah zaczął jej dokładnie tłumaczyć całą drogę po czym szybko dodał
-Hyyymm...pojechał bym tam z tobą ale niestety jestem w pracy...
-Po prostu powiedz że ci się nie chcę,..
-Tak masz rację nie chce mi się...ale może Sun Woo Hyun z tobą pojedzie?Ma motor więc nie powinno być problemu..
-Woo Hyun ?
-No wiesz ten kansjerż...
-Aaaa w sumie mogłabym się go zapytać ale nie wiem gdzie on teraz jest.
-Pewnie dopiero przyszedł.jak chcesz mogę do niego zadzwonić.
-Dzięki.-po tych słowach chłopak wyjął z kieszeni komórkę i zadzwonił.Po kilku sygnałach Woo Hyun odebrał.Nie minęło kilka sekund a już ze sobą nie rozmawiali.
-Woo Hyun powiedział że nie ma problemu i że masz na niego czekać tutaj a on zaraz przyjedzie.
-Ok.W takim razie ci potowarzyszę przez chwilę.-dziewczyna i chłopak rozmawiali ze sobą o jakiś pierdołach dopóki nie przyjechał Woo Hyun.
-Część.Jestem Woo Hyun. -przywitał się pierwszy po czym delikatnie się uśmiechnął.
-Dzień dobry.Nazywam się Alice. Miło mi pana poznać.
-Wow...nie musisz do mnie mówić tak formalnie...przez ciebie czuję się stary..
-Haha ok.W takim razie cześć jestem Alice.
-Cześć.To co jedziemy?
-Tak.Pewnie.
-No to wskakuj.-kiedy dojechali na miejsce była 8:40.Zatrzymali się przed ogromnym sklepem z towarem typowo domowym.
-OMG jakie to wielkie....
-Tak myślisz?
-Taaaa...
-Co byś chciała kupić najpierw?
-Mam zrobioną listę co jest mi potrzebne.
-No to idziemy.-kiedy weszli do sklepu zaczęli od szukania odpowiednich farb do sypialni,kuchni,łazienki i przedpokoju.Czyli praktycznie do każdego zakątku domu.
-Wiesz co? Chyba jak na razie tyle mi wystarczy. Po pierwsze nie stać mnie na tak wiele rzeczy dzisiaj a po drugie nie spieszy mi się. Wszystko po kolei i dokładnie.
-Spoko.Masz rację.To co idziemy do kasy?
-Tak.-kiedy doszli Alice zapłaciła i wyszli ze sklepu. O dziwo zostało jej dość sporo pieniędzy (wyszła właśnie jej doskonała umiejętność liczenia (y) )i stwierdziła że musi kupić sobie coś do jedzenia bo niestety jej lodówka świeci pustkami.W spożywczym kupili kilka zupek "chińskich" jakieś soki i razem wrócili do hotelu.
-Dzięki za podwózkę. Własnie gdzie mogę znaleźć jakieś stare materiały żeby nie pobrudzić podłogi?
albo folie i taśmę?
-Hymmm...myślę że coś powinno się znaleźć.Zaczekaj chwilę przy recepcji. Zaraz tam przyjdę ok?
-Ok.No to czekam.-dziewczyna podeszła do blatu przy recepcji.I chwilę tam postała.Gdy nagle zobaczyła przechodzącą koło niej Mo Ne,
-Ah Mo Ne! Dzień Dobry !
-Hej mała.
-Wyższa od ciebie!.
-Pff..nie prawda. jak możesz tak kłamać?
-Hah kto tu kłamie ?
-No nic.. co tam ?
-W sumie nic. Własnie czekam na Woo Hyun'a.
-He? Czemu na niego czekasz ?
-Ma mi przynieść jakąś folię i taśmę klejącą.
-A po co ci to ?
-Będę malować swój dom.
-Aaa...jeżeli chcesz to potem do ciebie przyjdę i ci pomogę.
-Czemu nie teraz?
-Bo za niedługo przyjadą do nas bardzo ale to bardzo ważni goście.
-Serio? Kto taki.
-Nie wiem czy kojarzysz ale będzie to zespół BTS...
-OMG! na prawdę!! Na jak długo tu przyjadą?! Po co!?
-Czekaj...czyżbyś jednak ich znała?-powiedziała Mo Ne z chytrym uśmieszkiem.
-Może...-kobieta popatrzyła wyraźnie nie zadowolona z odpowiedzi.PO czym powiedziała.
-Ty udawaczu.
-No Okej może ich lubię...bardzo..nawet może trochę bardziej...
-Hahahah nie wiedziałam że ich lubisz.
-Wiesz w sumie obserwuje ich od czasów debiutu a nawet przed.Oni są dla mnie bardzo ważni jako zespól.
-Jeżeli chcesz przedstawię Cię im jak tu przyjadą.
-Serio?
-Pewnie.
-Dzięki Mo Ne ! Kocham Cię!-po czym przytuliła ją mocno do siebie.
-Zadzwonię do ciebie jak przyjadą.
-OK.O Woo Hyun przyszedł. Ja lecę papa.-po tych słowach pobiegła szybko w stronę drzwi obracając się kilkukrotnie żeby pomachać jeszcze Mo Ne.Przez przypadek wpadła na jednego z gości kiedy biegła odwrócona i na jej nieszczęście wylała się na niego.Kiedy popatrzyła na kogo wpadła okazało się że była to osoba którą w teori zna.Był to Jungkook z BTS. Czyli jedna z niewielu osób z którymi nie chciałaby znaleźć się właśnie w takiej sytuacji.Kiedy zobaczyła go takiego od razu wstała. A raczej chciała ale zraniła się w nogę podczas upadku i zaczęła lecieć krew z jej kolana.Jej ogrodniczki były podarte i przesiąknięte krwią.Noga ją bolała i miła ochotę się rozpłakać ale nie dlatego że aż tak bardzo ja to bolało po prostu czuła się zażenowana całą sytuacją.Lecz mimo tego wstała i bardzo desperacko zaczęła przepraszać.
-Bardzo przepraszam!Przepraszam. Na prawdę bardzo przepraszam.To moja wina przepraszam.Bardzo przepraszam...Nic ci się nie stało? Bardzo przepraszam...
-W porządku. Nic mi nie jest a z tobą wszystko ok? Twoje kolano musi boleć...
-Jest okej.Przepraszam za kłopot.Jeszcze raz bardzo przepraszam.
-Jest okej serio..więc proszę czy mogłabyś wreszcie się podnieść...? dziwnie się czuję kiedy się kłaniasz przede mną..a poza tym tak w sumie to i tak nie lubiłem tej koszulki...więc w sumie to wyświadczyłaś mi przysługę.-powiedział jak najciszej potrafił.Kiedy dziewczyna podniosła wzrok zobaczyła wysokiego,dobrze zbudowanego chłopaka o lśniących czarnych włosach i o dużych brązowych oczach i bardzo delikatnie się do niej uśmiechnął lecz na tyle mocno żeby można było zauważyć jego uśmiech.Kiedy go takiego zobaczyła jej serce zaczęło mocniej bić.Czuła że się rumieni dlatego znowu się ukłoniła przepraszając ostatni raz.
-Przepraszam! Na prawdę przepraszam za kłopot.MO NE! Liczę na ciebie! Dowiedzenia i jeszcze raz przepraszam.-dziewczyna ukłoniła się i pobiegła do Woo Hyun.
-Wszystko ok?
-Taa...
-Pomóc ci może z tym malowaniem?
-Nie dzięki.Poradzę sobie.
-No to ok.Tutaj masz materiały.Jaka farba ci się wylała?
-Jedna biała.Ale mam jeszcze kilka to jak na razie powinno starczyć.Ja lecę papa.
-Cześć.-dziewczyna od razu poszła po deskę i pojechała do domu.
(Kocham cię Księżniczko tylko Hopie ) <3

niedziela, 7 grudnia 2014

"Witamy w Ciel" cz.3


******
-Będziesz taką jakby "dziewczynką na posyłki". Umowa stoi?
-Stoi.
-W takim razie zaczniesz już od jutra.ustalę tylko z Mo Ne kilka szczegółów i będzie po sprawie. A teraz idź do recepcji i poproś o klucz do apartamentu nr.10 ok?
-Już się robi.-odrzekła z uśmiechem na ustach i w podskokach pobiegła do recepcji. 
-Dzień dobry. W czym mogę pomóc ?
-Dzień dobry. Czy moglibyście dać mi klucz od apartamentu 10 ?wyczytać 
-Przepraszam ale apartamentu są tylko dla kierowników hotelu.A poza tym ten apartament nie jest w użytku od jakiegoś czasu.-odpowiedział lekko skołowany chłopak stojący za ladą.
-Tak wiem ale  dyrektor naczelny kazał mi go wziąć. Jeżeli chcecie możecie się go spytać.
-Nie.Nie.Jest ok już ci go dajemy.10 tak ?
-Dokładnie.-w tym momencie do lady podeszłą jakaś starsza kobieta która zaczęła coś mówić po angielsku.Ludzie z recepcji zaczęli na siebie spoglądać.Po ich twarzach można było zobaczyć że są wyraźnie zakłopotani.
-Coś się stało?-zapytała grzecznie dziewczyna.
-Żadne z nas nie posługuje się aż tak dobrze angielskim.Prawie nic nie rozumiem.
-Zostawcie to mnie.-powiedział cicho i podeszła trochę bliżej kobiety.
-Dzień dobry.Przepraszam ale czy mogła by pani powtórzyć ? Moi koledzy niestety nie potrafią dobrze mówić po angielsku i nie rozumieją co pani powiedziała więc pozwoli pani że im to przetłumaczę ?
-Och.Oczywiście.-odpowiedziała jej kobieta delikatnie się uśmiechając. Alice uważnie wysłuchała jej problemu i powiedziała że jak najszybciej problem zostanie rozwiązany.Kobieta podziękowała dała Alice lizaka i odeszła.
-Ta kobieta to niejaka Stephanie Barkley. Pokój nr.1547 w jej pokoju zabrakło ręczników oraz wody. Powiedziała też że ma problem z obsłużeniem klimatyzacji i poprosiła żeby ktoś przyszedł i jej pomógł.
-Wow.Dzięki.Zaraz do niej przyjdzie ktoś z obsługi.
-To mogę ten klucz ?
-Tak pewnie. Proszę bardzo,oto on.
-Dzięki! A właśnie widzieliście gdzieś mój bagaż? 
-Tak...wydaje mi się że ma go No Ah..znaczy się.
-Ten bagażowy?
-Tak. Pewnie jest przed budynkiem.
-Dzięki.-odpowiedziała i prędko poszła do drzwi wejściowych.
-Kto to do cholery jest?-zapytała Yoon Da Jung (czyli dziewczyna z recepcji).Nikt nie potrafił jej odpowiedzieć.
-Nie wiem kto to jest ale na pewno nie będziemy się nudzić.-odpowiedział jej chłopak który również pracuje w recepcji.Podczas ich pogawędki Alice zdążyła dotrzeć No Ah.
-Hej.-przywitała się ponownie. 
-Panienko! Dlaczego wjechałaś do budynku skoro wyraźnie powiedziałem że nie można?!
-Ok,ok..przepraszam..jejku nie musisz być takim sztywniakiem...a właśnie.Wiesz może gdzie jest mój bagaż ?
-Ja go mam.I twoją deskę też.
-O, to fajnie.Możesz mi pomóc je zanieść ? 
-A gdzie?
-Do apartamentu nr.10
-10?!
-Tak..a co?
-Dziecko..kto cię tak pokarał ?
-He? Nie rozumiem...
-Ten budynek był nie używany jakieś 4 lata..
-CO???
-A no to. Pomogę ci z bagażem ale posprzątać będziesz musiała sama.
-Ten dupek....zabiję go.
-He? O kim mowa?
-Nie ważne.Tak czy owak dzięki za pomoc.
-Spoko nie ma sprawy. Zaczekaj wezmę samochód i lecimy
-Ok.-kiedy No Ah wrócił z samochodem pojechali prosto do apartamentów.Droga zajęła im niecałe 4 minuty.Dzielnica była na prawdę ładna.Wszędzie było zielono a każdy dom był czysty. No prawie każdy.Pomińmy tutaj apartament 10.On był strasznie brudny. Chociaż brudny to mało powiedziane...ale to jedyny domek który Alice mogła używać.Kiedy weszli do środka pierwszą i jedyną myślą Alice było "OMG jaki tu syf..."
-To twój cały bagaż? 
-Co? Tak. Jak na razie tak. Za kilka dni dowiozą mi resztę. 
-Ok.No to zostawiam cię tutaj.Jakby coś to rzeczy do sprzątania masz w kuchni. Miłej zabawy-powiedział bardzo rozbawiony zaistniałą sytuacją.
-Tak...dzięki.-nawet nie zdążyła się obrócić a No Ah już nie było.
-Do jutra się z tym nie wyrobię....w co on mnie wpakował? Ale tak w sumie lepsze to niż spanie na ulicy...-powiedziała do siebie.Po czym wzięła się za sprzątanie. W każdym zakątku domu było brudno.Wszędzie był kusz oraz mnóstwo śmieci. Alice zaczęła od odsłonięcia odsłon oraz otworzenia okien żeby wywietrzyć bo w całym domu waliło jakby coś zdechło. Stwierdziła że sprzątanie bez muzyki jest nudne więc wyjęła swój telefon i głośnik który zawsze miała przy sobie w razie czego,i puściła muzykę najgłośniej jak tylko mogła.Z telefonu leciała akurat składanka jej ulubionego k-pop'owego zespołu czyli BTS. Uwielbiała ich twórczość. Każdą nową płytę kochała jeszcze bardziej niż poprzednią. Tak samo było z zespołem. Jej UB (dla nie wtajemniczonych znaczy to Ultimate bias czyli taki ktoś kogo kochasz najbardziej z zespołu..kocham cię Księżniczko tylko Hopie ;* ) był Jungkook. Za każdym razem kiedy patrzyła na jego zdjęcia zakochiwała się w nim coraz bardziej i bardziej. Co prawda była to platoniczna miłość ale i tak nie przeszkadzało jej to.W końcu to gwiazda więc żeby go spotkać musiała by mieć szczęście. Lecz niestety nie było jej dane nigdy zobaczyć jej ukochanego zespołu. Na prawej ręce miała czerwoną bransoletkę z nazwą zespołu oraz jego imieniem. Bardzo ją ceniła. Był to prezent od jej mamy na jej 14 urodziny. To właśnie wtedy zaczęła tak bardzo lubić ten zespół.Ale  wracając do sprzątania. Jej randka z mopem,odkurzaczem oraz wiadrem z wodą trwała ponad 4 godziny. Ale nareszcie było widać podłogę. Dom teraz jakoś wyglądał ale wciąż nie było to dobrze wysprzątane. Trzeba było na pewno wstawić nowe meble oraz pomalować ściany,nie wspominając o kupnie nowych przyrządów kuchennych oraz reszty pierdół które były potrzebne. Lecz dziewczyna była tak zmęczona że tylko wyrzuciła śmieci które jej się nazbierały i od razu poszła spać. Co prawda była dopiero 18;25 ale było to bardzo wyczerpujący dzień więc już nawet nie kłóciła się ze sobą że normalni ludzie nie chodzą o tej porze spać i grzecznie się położyła.