czwartek, 2 kwietnia 2015

"Witamy w Ciel" cz.12

Czas minął nie ubłagalnie szybko i trzeba było wracać. Mo Ne i Alice były padnięte więc oby dwie rozdzieliły się od razy kiedy wróciły do hotelu.
**************
Kiedy Alice weszła do domu od razu rzuciła na podłogę zakupy i poszła wziąć szybki prysznic. Po 15 minutach była już czysta więc szybko się tylko przebrała, nastawiła sobie budzik i poszła od razu spać.
 Rano obudził ją bardzo irytujący dźwięk alarmu. Była 7:00. Alice bardzo nie chętnie wstała z łóżka i powlokła się do kuchni aby coś zjeść po czym w dość szybkim tempie się ogarnęła. Ubrała na siebie czarne zwężane spodnie dresowe, czarny t-shirt,czarną bluzę ,białe air force przed kostkę i wyszła. W hotelu była o 7;55. Dość żwawym krokiem poszła w stronę biura Mo Ne i tam na nią czekała.Kiedy kobieta weszła przywitała się i od razu przeszła do konkretów.
-Ok słuchaj. żeby nie było że tu nie pracujesz dostaniesz od nas plakietkę z nazwiskiem i czerwoną chustkę którą będziesz musiała mieć w widocznym miejscu np. na ręce. Jeżeli któryś z gości będzie coś od ciebie chciał masz się grzecznie ukłonić i odpowiedzieć na jego pytanie, zrozumiałaś ?
-Tak jest.
-I zwiąż włosy. Będą ci przeszkadzać podczas pracy.
-Ok. Coś jeszcze?
-Co do twojego domu.... zamówiłam już firmę budowlaną i projektanta wnętrz więc wszystko za ciebie zrobią. Tylko tutaj pojawia się mały problem bo zajmie im to jakieś 4 dni, więc będziesz musiała zamieszkać u kogoś na ten czas.
-Nie ma problemu. Przecież mogę zamieszkać razem z tobą...prawda?
-No właśnie tu jest kolejny problem... bo tak się składa że nie możesz.
-Co?! Dlaczego?
-Jae Won jest chory na grypę i zaraża.
-No to kiepsko...
-Właśnie wiem... więc spróbuj coś wymyślić.Jakby coś to ci pomogę. A właśnie miej przez cały czas włączony telefon bo jeżeli będę miała do ciebie jakąś sprawę to musisz tutaj szybko przyjść.Ok?
-Spoko.
-No to idź do recepcji. Zapytaj się czy nie potrzebują w czymś pomocy. Ja na razie nie mam dla ciebie żadnego zadania. A.. no i każdy pracownik może poprosić cię o coś. Począwszy od kucharzy aż po sprzątaczki. Rozumiesz ?
-Tak. Rozumiem. Będę grzeczna spokojnie,-po tych słowach Alice wyszła zakładając swoją plakietkę z imieniem. Pod spodem był napis POMOC. Ciekawa nazwa nie ma co. Alice szybko poszła do recepcji i przywitała się ze wszystkimi.
-Dzień dobry wszystkim.
-Cześć. Co tu robisz tak wcześnie rano?
-Pracuję.
-Pracujesz ?Że co?
-Potrzebuje czegoś? Zrobię wszystko.-przez chwilę zapadła cisza. Każdy się zastanawiał czy czegoś potrzebuję aż w końcu ktoś się odezwał.
-Właściwie możesz pomóc. W pokoju 3428 zabrakło ręczników. Możesz wziąć kilka i tam zanieść ?
-Pewnie. Nie ma sprawy.Coś jeszcze?
-Tak.-odezwał się ktoś inny-Jeszcze jakbyś mogła przynieść dla nas kawę z automatu.
-Dajcie kase to pójdę.
-Prosz-powiedział recepcjonista podając dziewczynie kilka drobniaków.
-Ile mam kupić ?
-Kto chce kawę?-rękę podniosło 5 osób.-przynieś nam 5  kaw.
-Ok. To jak skończę z ręcznikami to ją przyniosę.-powiedziała dziewczyna odchodząc. Alice nie lubiła wykonywać pracy powoli więc znacznie przyspieszyła krok.Po kilku minutach była już na 3 piętrze razem z ręcznikami. Pozostało już tylko znalezienie pokoju co zajęło jej znacznie więcej czasu. Z ręcznikami nie było problemu. Nawet dostała napiwek w wysokości 10 dolarów. "Została już tylko kawa"pomyślała Alice kiedy usłyszała dzwonek swojego telefonu.Dzwoniła recepcjonistka.
-Halo?
-Na krytym basenie mamy mały problem z klijentem.
-No i co w związku z tym?Przecież sami potraficie rozwiązywać konflikty.
-Tak.. tylko że klijent jest Anglikiem i nie umiemy się z nim dogadać.
-Ok. Zaraz tam będę.-skończyła dziewczyna i pobiegła w stronę windy kiedy niepostrzeżenie na kogoś wpadła i upadła na podłogę. Kiedy spojrzała w górę zobaczyła Jungkoook'a na którego koszulce widniała plama z truskawkowego sorbetu.
-Eh.. przepraszam. Moja wina. Emm... zapłacę za pralnię.. czy coś.
-Nie chcę żebyś płaciła. Chcę żebyś posz-
-To nie. Łaski bez. Pa.-rzuciła dziewczyna i znów zaczęła biec.
-Ej! Stój!
-Sorki. Nie mam czasu teraz. Potem na mnie nawrzucasz!-powiedziała dziewczyna wchodząc do windy. Po  minutach biegu dotarła nad basen.Zobaczyła kobietę w średnim wieku z małym dzieckiem które płakało . Kobieta była wyraźnie wkurzona z powodu tego że nie idzie się dogadać z obsługą . Alice szybko podbiegła do kobiety i się przywitała.
-Dzień dobry droga pani. W czym jest problem?
-Dzień dobry... nareszcie ktoś kto mówi po angielsku... no więc tak. Moje dziecko sie przewróciło i teraz krwawi z łokcia,kolana i podbródka. Strasznie płacze i nie wiem jak mam ja uspokoić, Chciałam również poprosić o wodę utlenioną i plastry. Czy to tak wiele?
-Nie ma najmniejszego problemu proszę mi wierzyć. Pozwoli pani że zabiorę pani córeczkę i się nią zajmę. Może tak być?
-Tak. Joy pójdziesz teraz z panią dobrze ? -powiedziała kobieta do dziewczynki która stała za nią. Joy była niziutka i drobna. Miała dość ciemną karnację, długie brązowe włosy które pod wpływem wilgoci się kręciły i duże brązowe oczy które były tak ciemne że wydawały się czarne. Dziewczynka podeszłą nieśmiało do Alice i zaczęła płakać jeszcze bardziej.
-No już. Nie płacz. Eonni zabierze cię na coś pysznego. Co ty na to?
-Będą tam lody..?
-Tak! Oczywiście. Ale zabiorę cię tam pod jednym warunkiem. Przestaniesz płakać. umowa stoi?-zapytała Alice podając rękę dziewczynce na znak przypieczętowania umowy.
-Ok. Już nie płaczę.-powiedziała dziewczynka podając rękę do Alice.
-W takim razie idziemy.-powiedziała blondynka i oby dwie poszły w stronę restauracji. Kiedy tam dotarły Alice poszła po wodę utlenioną i plastry ale wcześniej musiała zając czymś dziewczynkę więc kupiła jej mały pucharek lodów z bitą śmietaną. Kiedy skończyła ją opatrywać dziewczynka się do niej przytuliła w ramach podziękowania.
-Skoro byłaś taka grzeczna i nie płakałaś to co ty na to aby eonni zabrała cię w tajną kryjówkę ?
-Tak! Chcę wiedzieć gdzie to.
-Powiem ci gdzie jak mi obiecasz że nikomu nie powiesz.
-Obiecuję!-powiedziała bardzo podekscytowana.
-No to chodź.-skinęła ręką Alice aby dziewczynka za nią podążała. Dziewczyna zabrała Joy do pokoju który nie dawno wysprzątała. Dzień wcześniej zdążyła poprosić aby Mo Ne wstawiła jej do środka instrumenty. Na początku sali stało pianino, zaraz potem kilka stojaków na których były gitary. Gitara elektryczna,basowa i akustyczna podpięte do wzmacniacza.Była tam jeszcze perkusja i kilka mikrofonów na statywach ,przestery do poszczególnych instrumentów i tym podobny sprzęt. Na przeciwko stała wiolonczela i skrzypce.  Było jeszcze na tyle miejsca że można było tańczyć co najmniej w 15 osób. Na ścianie było wielkie lustro które pokrywało praktycznie całą ścianę co ułatwiało zadanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz