niedziela, 15 marca 2015

"Witamy w Ciel" cz.11

Wsiadły do samochodu Mo Ne i pojechały prosto do ulubionego centrum handlowego Mo Ne. Budynek był ogromny znajdowało się tam około 150 sklepów jak nie więcej. Dziewczyny chodziły od sklepu do sklepu. W ciągu 1 godziny kupiły tyle rzeczy że już nawet nie miały jak tego wszystkiego nieść. A były dopiero w 1/4 sklepów. Po tym maratonie zakupów poszły na chwilkę do kawiarni aby napić się kawy i odpocząć.Kiedy przyjaciółki rozmawiały Mo Ne spostrzegła że na Alice patrzy się jakiś chłopak.
-Ej,Alice. Nie odwracaj się teraz ale patrzy się na ciebie jakiś chłopak.-Alice odruchowa się obejrzała do tyłu.
-Mówiłam nie odwracaj się teraz.! Nie ważne. Całkiem przystojny ten chłopak. Chyba wpadłąs mu w oko.-powiedziała szeptem Mo Ne.
-Pfff. Nie interesuje mnie to.
-Ty to normalnie jesteś....
-No co? Jaka?
-Nie ważne. Za 20 lat będziesz się modlić o to aby jakiś chłopak się na ciebie popatrzył.
-Wiedzę że już z góry zakładasz że będę samotna aż do 40-tki. Miło.-odpowiedziała Alice śmiejąc się cicho.
-Wiesz...jeżeli nic nie zrobisz z faktem że podoba ci się Jungkook to może się to sprawdzić.
-To nie jest takie łatwe...Co ty byś zrobiła na moim miejscu?
-A jakie mam opcję ?
-Pierwsza jest taka: Zaprzyjaźniam się z nimi i wszystko jest fajnie, tylko że j-
-Jest ryzyko że się wyda że jesteś fanką. I wtedy możesz mieć przesrane bo może sobie pomyśleć że zbliżyłaś się do niego celowo.-dokończyła za nią Mo Ne.
-A druga opcja jest taka: nic nie robisz, odrzucasz ich i masz nadzieję że może kiedyś ich jeszcze spotkasz.Więc? Co byś wybrała?
-Nie wiem.Cóż moim zdaniem lepiej zaryzykować.Warto. Wiesz mi. Gdybym ja nie zaryzykowała to dzisiaj nie było by mnie na miejscu na którym jestem.
-Jest ryzyko, jest zabawa. Albo szpital albo sława.
-Dobrze powiedziane.Wracajmy do zakupów. Jest jeszcze duuuuużo rzeczy które chcę kupić.-po tej rozmowie faktycznie poszły z powrotem na zakupy. Kiedy skończyły poszły jeszcze do fryzjera.Mo Ne podcięła tylko końcówki za to Alice skróciła swoje włosy które sięgały jej aż do bioder o jakieś 20 cm. Teraz sięgały jej przed pępek. Poza skróceniem Alice również rozjaśniła swoje włosy do koloru bardzo jasnego blądu, prawie że platynowego. Ta zmiana wyszła jej na dobre. Kiedy dziewczyny wyszły z salony było po 20. Czas minął nie ubłagalnie szybko i trzeba było wracać. Mo Ne i Alice były padnięte więc oby dwie rozdzieliły się od razy kiedy wróciły do hotelu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz