Kiedy zeszła na dół na śniadanie na sali był już Harry i Hermiona.
-Dzień dobry.-powiedziała ospale.
-Dobry.-odpowiedzieli wspólnie uśmiechając się.
-Co mamy jako pierwsze ?-zapytała nalewając sobie owsianki i posypując je owocami.
-Lekcje zaczynamy dopiero za godzinę.-odpowiedział Harry.
-To co tutaj robicie tak wcześnie ?
-Miona idzie na dodatkowe zajęcia z zielarstwa na ósmą, a ja idę na trening.
-Co trenujesz ?
-Jestem w drużynie quiddicha.-powiedział bardzo dumny z siebie.
-Na jakiej pozycji grasz ?-zapytała bardzo poruszona.
-Szukający.
-Wow. Zazdroszczę, i to bardzo.
-Lubisz tę grę ?
-Też mi pytanie. Własnie rozmawiasz z szukającym Rinmaru! Znaczy... byłym szukającym..ale no wiesz o co mi chodzi.
-Wow. To super. Jeżeli chcesz możesz iśc ze mną i popatrzeć,a potem pójdziemy na lekcje.
-Jasne! No to chodźmy.Do zobaczenia Hermiono!-krzyknęła i pobiegła za Harrym na boisko.
Usiadła na trawie i przyglądała się treningowi Gryfonów. Trochę Alice było tęskno za grą lecz mimo to nie pchała się na miotłę. Kiedy była jeszcze w starej szkole podczas jednego z meczu tak ślepo goniła za zniczem że nie zauważyła jednego z graczy i uderzyłą w niego z ogromną szybkością. Przy czym straciła przytomność i spadła na ziemię z wysokości 6 piętra. Prawie się zabiła. Gdyby nie kolejna osoba w którą uderzyła (i zamortozywała upadek) juz dawno by nie żyła. Na szczęście skończyło się na kilku połamanych żebrach, złamanej kości udowej i złamanej kości z przemiesczeniem w prawej ręce. Na szczęście dość szybko się z tego wylizała. Od tamtej pory nie grała ani nawet nie latała. Nie miała ochoty ponownie spodkać się z ziemią. Lecz mimo tego miło było popatrzeć jak ktoś inny gra.Brakowało jej troszkę tego dreszczyku emocji ale wolała nie ryzykować. Nagle widok zasłoniło jej kilka osób w czarno zielonych szatach. Było to Malfoy i jego koledzy którzy stanęli kilkanaście kroków przed nią i oglądali zmagania gryfonów. Stanęli dość daleko od niej ale nie na tyle aby nie słyszała o czym mówią. Lecz mimo to nie przysłuchiwała się za bardzo. NIe obchodziło ja o czym oni ze sobą rozmawiali. Ale i tak się odezwała.
-Ej! Panowie, nie jesteście przezroczyści, wiecie ? Więc może odsuniecie się łaskawie ?!-zapytała ostro, i czekała na reakcję. Pierwsi odwrócili się towarzyszę chłopaka. Oby dwoje byli tędzy oraz mieli tępe spojrzenia. Zmierzyli Alice wzrokiem i zaczęli szeptać coś do Dracona. Chłopak obrócił lekko głowę,spojrzał na Alice i nonszalancko podszedł do niej.
-Masz jakiś problem ?-zapytał uśmiechając się drwiąco.
-Tak się składa że mam. Mianowicie stoicie mi w polu widzenia. Więc może suniecie dupska w drugą stronę ?-odpowiedziała uśmiechjąc się życzliwie.
-Groźnie. A co ? Masz jakis problem ze wstaniem ? Jak ci nie pasuje że tutaj stoimy to pójdź gdzie indziej. -prychnął na nią.
-Nie dzięki, To miejsce jest ok. A jakbym cię nie widziała było by jeszcze lepsze.
-Ah tak? Co, przeszkadzam ci w oglądaniu twojego kochasia ? -towarzysze chłopaka zarechotali.
-Tak.Bardzo mi przeszkadzasz w oglądaniu ćwiczeń Gryfonów. A ty ? CO tutaj robisz ? Stęskniłeś się za Harrym? Słodko.-odpowiedziała ponownie się uśmiechając. Chłopak zrobił się różowy ze złości.
-Tak się składa że oglądam to tylko dlatego aby poznać taktykę Pottera. Jak byś nie wiedziała ja również jestem szukającym.Ty idiotko.-odpowiedział dumy ze swojej pozycji.
- Więc ty również jesteś szukającym ? Super...-dodała cicho,z nadzieją że chłopak nie dosłyszał.
-Wiem. Niesamowite, prawda ?-jednak czułe ucho Ślizgona nie przepuściło tych słów pochwały.
-Widziałaś kiedyś mecz? Pewnie nie. -zapytał nadal opryskliwie.
-Właśnie że tak. Tylko nie widziałam teego z trybun, a z góry.-wskazała na Harrego.
-A więc ty również gryywasz w ten cudny sport ?-jego twarz przestała być różowa i wróciła do swojego bladego odcienia,lecz w jego oczach pojawił się błysk.
-Tak. Ale to już dawno. Stare dzieje. Teraz się w to nie bawię.
-Pewnie byłaś za słaba i wyrzucili cie z drużyny! Kto by chiał taką szlamę w drużynie ?
-PO pierwszę. Uważaj na słowa. PO drugie, wclae mnie ine wyrzucono, a po trzecie nie jestem szlamą! -krzyknęła podnosząc się z ziemi i przykładając sowja rószczkę do jego szyi.
-Uspokój się.-odpowiedział niewzruszony. Lecz nie został jej niczego winny. On również chwycił za różczkę. Słońce przykryły chmury a wiatr zaczął dmuchać coraz mocniej.
-Prosisz się o lanie. CO Malfoy?-zapytała niespuszczając wzroku ani nie opuszczając rószczki.
-Chciała byś.-jego spojrzenie było lodowate. Przez chwilę Alice poczuła jak przeszywa ją dreszcz. Oddalili się od siebie a kołonuch zaczynąło sie schodzic widowisko. Stali na przeciwko siebie i wpatrywali w sibię jakby chcieli zabic się samym wzrokiem. I wtedy..
-Ascedio!-krzyknęła Alice i Dracona odrzuciła w powietrze na kilka metrów. Upadł prosto na plecy ale po mimo wykrzywinie twarzy nic więcej mu się nie stało. Wstał i ..
-Expelliarmus!-różczka Alice wypadła z jej ręki.-Accio!-Draco przechwycił przedmiot machając nim jak kijem który znalazł gdzies w parku.
- I co teraz zrobisz ?-zapytał śmiejąc sie głośno. Lecz ALice nie należała do sobó z którymi można sobie pogrywac w ten sposób. Magia to nie jedyny sposób aby się bronić. Zaczęła biec w jego stronę a kiedy znalazła isę dostatecznie blisko odbiła się od ziemi i kopnęła go obunóż prosto w klatkę. Chłopak upadł i splunął krwią lecz szybko wstał i rzucił się na dziewczynę. zadne z nich już się nie powstrzymywało. Alice ponownie go uderzyła lecz tym razem z pięści w twarz,tym samym podbijając mu prawe oko. Chłopak chwycił różczkę i wypowiedział kolejne zaklęcie.
-Oppugno! (opunio) -i nagle ALice zaatakowała grupka papieorwych ptaków które dosc mocno ją pocharatały .
-Nie biję dziewczyn.-powiedział do niej tylko nie przerywając atakowania czarami.-Dzisiaj nie zrobię wyjątku mimo tego że niesamowicie mnie wkurw*iasz.-dopowiedział i wycedził kolejne zaklęcie. Dziewczyna starciła równowagę i upadła. Kiedy wstawał chłopak niefortunnie uderzył ją w wargę tym saamym rozwalającv ją. NIe zrobił tego specjalnie. Po prostu kiedy ona wstwała od chciał życić w nią jej różczką i akurat nawinęła się na jego rękę. Nawet nie spostrzegli kiedy a wokół nich zrobiło się ogromne zamieszanie.
-CO tutaj się dzieje !? -zapytał Percy który był prefektem naczelnym.- White! Malfoy. Za mną! Idziemy do dyrektora! Złamaliście regulamin tym samym wasze domy tracą po 15 punktów! A teraz podnoście tyłki i idzimy!-powieział rzucając im mordercze spojrzenie.-A wy na co sie gapicie!? Nie macie lekcji?! -wszyscy się rozeszli a Alice i Draco pomaszerowali cali poobijani i we krwi ( nie tylko we własnej ) za Percym. Zaprowadził ich do jednego z lochów i kazał nie ruszać się z miejsca dopóki nie wróci z wychowawacami. NIe odzywali się do siebie. Aż dziewczyna zdała sobie sprawę że nie ma swojej różczki.
-Oddawaj moją różczkę.-powiedziała piorunując go wzrokiem. Chłopak nawet nie spojrzawszy na nia rzucił w nią czarnym kijkiem. Alice podniosła ją i wchowała do spodni które miała pod spódnicą od mundurka.
-I nie jestem szlamą...mam czystą krew...i ostrzegam cię. Jeżeli jescze raz powiesz coś o moich rodzicach obiecuję ci że nie skończy się tylko na pluciu krwią.
-Aha. Fajnie. Zamknij się w końcu. Jak mój ojciec się..-
-Oj zamknij mordę bo nie mogę już słuchać tego tekstu.-nie dała mu dokończyć.
-CO powiedziałaś?!-podszedł do niej i złapał ją za koszulę.Ona zrobiła to samo. Mało brakowało a pobili by się znowu.Na szczęście (albo i nie) do sali weszła profesor McGonagal i profesor Snape. Oby dwoje patrzyli na uczniów z ogromnym zawodem, a przynajmniej pani McGonagal. Wskazał na krzesła które stały przed biurkiem i kazał im usiąść. A sama usiadła za biurkiem. Obok niej na roku biurka przycupnął sobie profesor Snape.
-Jestem ogromnie zawiedziona waszym zachowaniem.-zaczęła kiwając głową-Twoim szczególnie pani White.-Alice się nie odezwałą tylko w patrywała z uwagą w jej pomarszczoną twarz.-To dpiero twój pierwszy dzień nauki w Hogwarcie a już sprawiasz problemy, i to na dodatek o tak wczesnej porze.
-Ja przepraszam, ale to nie jest tylko z mojej winy. I to nie ja zaczęłam całą te bójkę.-odpowiedziała przez zęby. Malfoy tylko lekko zachichotał.
-A więc może powiesz nam dlaczego się pobiliście ?-zapytał spokojnie Snape ale nie wyglądał zeby obchodziło go to co się wydarzyło pomiędzy nimi.
-Nic. Po prostu siedziałam na trawie oglądając trening Gryfonów gdy nagle Malfoy i jego dwa przygłupy zasłonili mi widok.A więc poprosiłam ich grzecznie się przesunęli, a wtedy ten lizus podszedł do mnie i zaczął coś bełkotać. A potem już samo poszło.-powiedziała dość szybko aby nikt nie zdołał jej przerwać.-A więc liczę na to że ,nie tylko ja zostanie ukarana ale on również.-dopowiedziała wskazując palcem na blondyna.
-Ja nic nie zrobiłem.-powiedział tylko i wzruszył ramionami.
-No pewnie,że nie. A wargę rozbiłam sobie sama żebym miała więcej zabawy.-warknęła do niego.
-Dobrze. Tak czy owak. Obydwoje zostajecie ukarani zabraniem po15 punktów dla domu...
-Ale Percy już nas ukarał 15 !-zawył Malfoy.
-W takim razie zostajecie tylko ukarani 10 punktami i będziecie musieli przyjść po lekcjach do mojego gabinetu, a wtedy otrzymacie ode mnie karę którą wymyśli z profesorem Snapem. Czy to jasne?
-Tak...-odpowiedzieli oby dwoje. A z twarzy Darco znikł uśmiech.
-A teraz Draco wracaja na lekcje. Mas zteraz lekcje z Severusem, prawda?
-Tak, to prawda.-odpowiedział i wyszedł a zaraz za nim wyszedł profesor od eliksirów.
-To ja też już pójdę.-powiedziała Alice z miejsca ale Minerva nakazała jej usiąść z powrotem.
-Nie bez powodu kazał wyjść Malfoyowi. Mam do ciebię sprawę. Mianowicie twoja matka napisała do nas list z prośbą o udostępnienie ci sali do ćwiczeń.
-Na prawdę? Nie wiedziałam...
-A więc rozmawiałam z Albusem i postanowiliśmy dać ci jedną z sal. Jest to jeden z pokoi na 3 piętrze.Będziesz miała tam swobodę bo na sale rzuciliśmy zaklęcie wygłuszające. W sali są lustra więc nie będzie problemu z tańcem.
-Mam pytanie... Skąd pani wie że ja..
-Och,dziecko. Za kogo ty mnie masz ? Większość czarodziei z tego kraju cie zna. Oczywiście nie każdy. U nas w szkole prawie nikt o tobie nie wie, Crystal.-odpowiedziała z usmiechem.
-Mam jescze jedno pytanie. A raczej prośbę. Czy moglibyście mi załatwić mikrofony i tak dalej. Chodzi mi również o sprzęt nagłaśniający oraz instrumenty. Chodzi o rzeczy no wie pani... stworzone przez Mugoli.
-Tak oczywiście że wiem. Nie ma problemu. Zapisz mi tylko co ci jest potrzebne a ja ci to załatwię. Wiesz rzadko się zdarza aby u nas w szkole była taka gwiazda.
-Oprócz Harrego Pottera.-zażartowała Alice i jej profesorka uśmiechnęła się delikatnie powstrzymując śmiech.
-Sala będzie gotowa o jutrze jak dobrze pójdzie. Będziesz mogła z niej korzystać kiedy chcesz, oprócz w trakcie zajęć oczywiście. A co do twojej kary to będzie to coś co będziesz musiała zrobic WSPÓLNIE z panem Malofyem. Macie ze sobą współpracować.
-Ale ja nie..
-To tyle. A teraz zmykaj na lekcje bo własnie się zaczęły.
-Tak...Do widzenia.-odpowiedziała i wyszła z lochów. Sprawdziła jescze tylko godzinę i ruszyła na lekcję z Historii Magii. Przyszła w połowie lekcji dlatego usiadła na samym końcu tak aby nikomu nie przeszkadzać.Lekcja nie była zbyt interesująca dlatego Alice wyciągnęła swój szkicownik(bez którego się nie ruszała swoją droga) i zaczęła projektować nowy strój na występ. Nie liczyła na to że będzie jakiś miała. PO prostu lubiła wymyślać nowy ubiór na scenę. Czasem były one jak najbardziej zwyczajne a innym razem na maksa odlotowe ale za każdym razem były tak samo fajne. Po mimo tego że, Alice kochała świat magii nigdy nie używała magicznych przedmiotów ani zaklęć które by jej pomagały w śpiewaniu albo graniu na instrumentach. I również w większości przypadkach używała rzeczy typowo mugolskich jak np. mp4, słuchawki czy gitara elektryczna. Ze swoją mp4 i słuchawkami nie rozstawała się nawet na 15 minut. Zawsze miała je przy sobie. Było to jej uzależnienie. Nie potrafiła wyjść gdziekolwiek bez muzyki.
Lekcja na reszcie się skończyła a Alice jako pierwsza wyszła z klasy. Poczekała tam na Hermionę i resztę. Kiedy ją zobaczyli od razu do niej podbiegi i domagali się wyjaśnień, Harry szczególnie.
-Dlaczego zniknęłaś w trakcie treningu ? I co ci w twarz ?!-zapytał zmatwiony
-Spokojnie. To nic takiego. Po prostu.. miałam małą sprzeczkę z Malofyem..
-A więc to o tobie gadali Fred i George.-powiedizał Ron uderzając pięścią w otwartą dłoń.
-Kto ?-zapytała zdziwiona.
-Moi starsi bracia. No tak nie poznałas ich jeszcze. Nie przedstawili sie kiedy bylismy w salonie.
-NIe ważne. Wracjając. Dlaczego oni o mnie rozmawiali ?
-Znaczy.. oni nie widzą ze gadali o tobie. Usłyszeli od kogoś tam że jakas blondyna pobiła się z Draco.
-I że ponoć dośc oprządnie go sprała.-dodała Hermiona.
-Własnie że nie. Po prostu ma podbite oko i podejrzewam że kilka siniaków na klatce i plecach. Wicie na poczatku urzywałam różczki ale potem... no cóż... moje pięści i nogi poszły w ruch. Tak czy owak. Mam teraz przez niego kłopoty.. i dzięki mnie Gryffindor stracił 25 punktów...przepraszam.
-Spoko. Szybko je nadrobimy. Za niedługo mamy mecz ze Ślizgonami więc nie ma problemu. A czy dali ci jakąś karę ?-zapytała Hermiona.
-Tak.. tylko jescze nie wiem co to takiego. McGonagal powiedziała że mamy się zgłosić po karę po lekcjach. I powiedziała że będzie to coś gdzię będziemy musieli współpracować. Aż mi się rzygać chce jak o tym myślę..... Ile czasu zostało do zropoczęcia następnej lekcji ?
-Jakieś 10 minut, a co ?
-Muszę wam o czymś powiedzieć. Wiecie, ta sytuacja z Hagridem i w ogóle.
-No to chodźmy do łazienki.-powiedział z podekscytowaniem Ron. -Nie pamiętam kiedy ostatnio odwiedzaliśmy Jęczącą Martę.
-Dobry pomysł Ronaldzie, tylko zanim tam dojdziemy minie prawie cała przerwa i będziemy musieli wracać z powrotem.
-Kiedy jest długa przerwa ?
-Po 12 jest przerwa na lunch. Wtedy będziemy mogli pójść i pogadać.-odpowiedział Harry wyraźnie podekscytowany.
-Ok. Tak zróbmy. A teraz chodźcie, za chwilę mamy kolejną lekcję. kiwnęła Alice na lochy. Kolejną lekcją były niestety eliksiry które o dziwo minęły całkiem znośnie nie licząc drobnej sprzeczki i odebraniem Gryfonom 5 punktów. Malfoy zaczął coś furczeć do Harrego i to Gryfindor oberwał. Ale nikt nie chciał kłócić się ze Snapem, bo było by jeszcze gorzej. Alice było cięzko sie skupić ale mimo to dzielnie starała się wytrwać do przerwy na obiad.
Nareszcie nastała ta chwila. Kiedy zabrzmiał dzwonek ogłaszający długą przerwę czwórka przyjaciół wybiegła z klasy.Prowadzili Harry i Hermiona a zaraz za nimi biegli Ron i Alice. I tak się złożyło że zwrócili czyjąś uwagę. Był to nie kto inny jak Draco, któy zainteresowany pospiechem swoich wrogów poszedł za nimi. Wszyscy trafili do toalety dziewczyn do której nikt nie chodził. Jakimś cudem Malfoy przemknął do pomiesczenia niezauważony i schował się w jednej z kabin podczas kiedy Gryfoni oprowadzali Alice po toalecie. (Jakkolwiek głupio by to nie brzmiało) Wszyscy usiedli na podłodze przy umywalkach i nastała niezręczna cisza.
-No to..-zaczęła Alice- Jeżeli chodzi o te sytuacje z pierwszego dnia...
-Dlaczego Hagrid powiedział że masz na imię Crystal ?-zapytał lekko zdezoriętowany Potter.
-Nie mam tak na imię. To mój pseudonim sceniczny. Kiedy byłam w Rinmaru na pierwszym roku zaczełam chodzić na zajęcia ze śpiewu i tak jakoś to poszło dalej i postanowili zrobić ze mnie gwiazdę. Chodziłam na zajęcia ze śpiewu, gry na fortepianie, gitarze i skrzypcach. Potrafię odczytywać zapisy nutowe i tym podobne rzeczy. Więc po prostu grałam i śpiewałam. Zaliczał się też do tego taniec. Grałam różne typy muzyki,ale był to głównie K-POP i K-Rock. Miałam tez występy za granicą więc umiem też mówić po japońsku. Więc podsumowując jestem piosenkarką w świecie czarodziei.Jakieś pytania ?
-Dlaczego żadne z nas cię nie rozpoznało ? Ani nikt ze szkoły ?-zapytał zdziwiony Ron.
-Ponieważ w szkole jest raczej mało osób którzy by słuchali muzyki po innym języku niż angielski.
-Wow.. to jest niesamowite. Czy da się gdzieś zobaczyć twoje występy ?- pokazał na telefon Harry.
-Tak. Oczywiście że tak. Wiecie żyjemy w dobie internetu więc nie ma problemu. Jeżeli chcecie to mogę wam pokazać , tylko nie przeraźcie się językiem.-powiedziała i włączyła na swoim telefonie filmik z koncertu w Tokio. Błysk. Oślepiające światło padło na publikę. Z pod sceny wyłoniło się 7 dziewczyn. 6 azjatek i Alice.Dziewczyny były ubrana dość podobnie ale jednak ich stroje różniły się. Alice miła na sobie czarny top z krótkim rękawem,jasne jeansową kórtkę,czarne wytarte dżinsy z dziurami na kolanach,zawiązaną wokół pasa czerwoną koszulę w kratę i czarne wysokie Vansy. Strój dopełniały złote dodatki jak gruby łańcuszek i kolczyki.Alice miała spięte włosy w wysoki kucyk i spiętą grzywkę. Każda z dziewczyn miała mikrofon który był na ich twarzach. Piosenka nie zaliczała się do tych wesołych, ale również nie była smutna. Dało się wyczuć w niej złość oraz irytację ale po mimo tego była energiczna i szybka. Układ do niej był okropnie trudny a mimo to dziewczęta świetnie dawały sobie radę.
-O czym to ?-zapytała wyraźnie zainteresowana Hermiona. Chyba nie mogła znieść myśli,że czegoś nie wie.
-O miłości. A raczej nie spełnionej miłości. Znaczy.. chodzi o to że dziewczyna się stara o to aby związek był udany a chłopak się nią bawi. Coś w tym stylu.-odpowiedziała nonszalancko Alice.
Dziewczyna miała jeden z lepszych głosów w zespole dlatego miała najtrudniejsze i najwyższe partie których nie było specjalnie dużo,ale jak już faktycznie były to aż włosy stawały dęba. Kiedy piosenka się skończyła,nikt się nie odzywał.Po chwili ciszy pierwszy odezwał się Ron.
-nareszcie ktoś kto jest sławniejszy od Harr'ego.-wszyscy zaczęli się śmiać a sytuacja przestała być dziwna.
-To było świetne. Prawie nic nie rozumiałem ale i tak było super. Serio. Masz niesamowity wokal.-odezwał się Harry z uśmiechem.
-Dziękuję....-odpowiedziała Alice a jej policzki stały się koloru dojrzałej truskawki.-A właśnie. McGonagal powiedziała że udostępni mi salę do ćwiczeń. Jak chcecie to będziecie mogli ze mną pójść.
-Brzmi super. Ale teraz chodźmy na lekcję. Zaraz zadzwoni dzwonek.-powiedziała Hermiona lekko zaniepokojona faktem że mogą się spóźnić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz