******
-Będziesz taką jakby "dziewczynką na posyłki". Umowa stoi?
-Stoi.
-W takim razie zaczniesz już od jutra.ustalę tylko z Mo Ne kilka szczegółów i będzie po sprawie. A teraz idź do recepcji i poproś o klucz do apartamentu nr.10 ok?
-Już się robi.-odrzekła z uśmiechem na ustach i w podskokach pobiegła do recepcji.
-Dzień dobry. W czym mogę pomóc ?
-Dzień dobry. Czy moglibyście dać mi klucz od apartamentu 10 ?wyczytać
-Przepraszam ale apartamentu są tylko dla kierowników hotelu.A poza tym ten apartament nie jest w użytku od jakiegoś czasu.-odpowiedział lekko skołowany chłopak stojący za ladą.
-Tak wiem ale dyrektor naczelny kazał mi go wziąć. Jeżeli chcecie możecie się go spytać.
-Nie.Nie.Jest ok już ci go dajemy.10 tak ?
-Dokładnie.-w tym momencie do lady podeszłą jakaś starsza kobieta która zaczęła coś mówić po angielsku.Ludzie z recepcji zaczęli na siebie spoglądać.Po ich twarzach można było zobaczyć że są wyraźnie zakłopotani.
-Coś się stało?-zapytała grzecznie dziewczyna.
-Żadne z nas nie posługuje się aż tak dobrze angielskim.Prawie nic nie rozumiem.
-Zostawcie to mnie.-powiedział cicho i podeszła trochę bliżej kobiety.
-Dzień dobry.Przepraszam ale czy mogła by pani powtórzyć ? Moi koledzy niestety nie potrafią dobrze mówić po angielsku i nie rozumieją co pani powiedziała więc pozwoli pani że im to przetłumaczę ?
-Och.Oczywiście.-odpowiedziała jej kobieta delikatnie się uśmiechając. Alice uważnie wysłuchała jej problemu i powiedziała że jak najszybciej problem zostanie rozwiązany.Kobieta podziękowała dała Alice lizaka i odeszła.
-Ta kobieta to niejaka Stephanie Barkley. Pokój nr.1547 w jej pokoju zabrakło ręczników oraz wody. Powiedziała też że ma problem z obsłużeniem klimatyzacji i poprosiła żeby ktoś przyszedł i jej pomógł.
-Wow.Dzięki.Zaraz do niej przyjdzie ktoś z obsługi.
-To mogę ten klucz ?
-Tak pewnie. Proszę bardzo,oto on.
-Dzięki! A właśnie widzieliście gdzieś mój bagaż?
-Tak...wydaje mi się że ma go No Ah..znaczy się.
-Ten bagażowy?
-Tak. Pewnie jest przed budynkiem.
-Dzięki.-odpowiedziała i prędko poszła do drzwi wejściowych.
-Kto to do cholery jest?-zapytała Yoon Da Jung (czyli dziewczyna z recepcji).Nikt nie potrafił jej odpowiedzieć.
-Nie wiem kto to jest ale na pewno nie będziemy się nudzić.-odpowiedział jej chłopak który również pracuje w recepcji.Podczas ich pogawędki Alice zdążyła dotrzeć No Ah.
-Hej.-przywitała się ponownie.
-Panienko! Dlaczego wjechałaś do budynku skoro wyraźnie powiedziałem że nie można?!
-Ok,ok..przepraszam..jejku nie musisz być takim sztywniakiem...a właśnie.Wiesz może gdzie jest mój bagaż ?
-Ja go mam.I twoją deskę też.
-O, to fajnie.Możesz mi pomóc je zanieść ?
-A gdzie?
-Do apartamentu nr.10
-10?!
-Tak..a co?
-Dziecko..kto cię tak pokarał ?
-He? Nie rozumiem...
-Ten budynek był nie używany jakieś 4 lata..
-CO???
-A no to. Pomogę ci z bagażem ale posprzątać będziesz musiała sama.
-Ten dupek....zabiję go.
-He? O kim mowa?
-Nie ważne.Tak czy owak dzięki za pomoc.
-Spoko nie ma sprawy. Zaczekaj wezmę samochód i lecimy
-Ok.-kiedy No Ah wrócił z samochodem pojechali prosto do apartamentów.Droga zajęła im niecałe 4 minuty.Dzielnica była na prawdę ładna.Wszędzie było zielono a każdy dom był czysty. No prawie każdy.Pomińmy tutaj apartament 10.On był strasznie brudny. Chociaż brudny to mało powiedziane...ale to jedyny domek który Alice mogła używać.Kiedy weszli do środka pierwszą i jedyną myślą Alice było "OMG jaki tu syf..."
-To twój cały bagaż?
-Co? Tak. Jak na razie tak. Za kilka dni dowiozą mi resztę.
-Ok.No to zostawiam cię tutaj.Jakby coś to rzeczy do sprzątania masz w kuchni. Miłej zabawy-powiedział bardzo rozbawiony zaistniałą sytuacją.
-Tak...dzięki.-nawet nie zdążyła się obrócić a No Ah już nie było.
-Do jutra się z tym nie wyrobię....w co on mnie wpakował? Ale tak w sumie lepsze to niż spanie na ulicy...-powiedziała do siebie.Po czym wzięła się za sprzątanie. W każdym zakątku domu było brudno.Wszędzie był kusz oraz mnóstwo śmieci. Alice zaczęła od odsłonięcia odsłon oraz otworzenia okien żeby wywietrzyć bo w całym domu waliło jakby coś zdechło. Stwierdziła że sprzątanie bez muzyki jest nudne więc wyjęła swój telefon i głośnik który zawsze miała przy sobie w razie czego,i puściła muzykę najgłośniej jak tylko mogła.Z telefonu leciała akurat składanka jej ulubionego k-pop'owego zespołu czyli BTS. Uwielbiała ich twórczość. Każdą nową płytę kochała jeszcze bardziej niż poprzednią. Tak samo było z zespołem. Jej UB (dla nie wtajemniczonych znaczy to Ultimate bias czyli taki ktoś kogo kochasz najbardziej z zespołu..kocham cię Księżniczko tylko Hopie ;* ) był Jungkook. Za każdym razem kiedy patrzyła na jego zdjęcia zakochiwała się w nim coraz bardziej i bardziej. Co prawda była to platoniczna miłość ale i tak nie przeszkadzało jej to.W końcu to gwiazda więc żeby go spotkać musiała by mieć szczęście. Lecz niestety nie było jej dane nigdy zobaczyć jej ukochanego zespołu. Na prawej ręce miała czerwoną bransoletkę z nazwą zespołu oraz jego imieniem. Bardzo ją ceniła. Był to prezent od jej mamy na jej 14 urodziny. To właśnie wtedy zaczęła tak bardzo lubić ten zespół.Ale wracając do sprzątania. Jej randka z mopem,odkurzaczem oraz wiadrem z wodą trwała ponad 4 godziny. Ale nareszcie było widać podłogę. Dom teraz jakoś wyglądał ale wciąż nie było to dobrze wysprzątane. Trzeba było na pewno wstawić nowe meble oraz pomalować ściany,nie wspominając o kupnie nowych przyrządów kuchennych oraz reszty pierdół które były potrzebne. Lecz dziewczyna była tak zmęczona że tylko wyrzuciła śmieci które jej się nazbierały i od razu poszła spać. Co prawda była dopiero 18;25 ale było to bardzo wyczerpujący dzień więc już nawet nie kłóciła się ze sobą że normalni ludzie nie chodzą o tej porze spać i grzecznie się położyła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz