czwartek, 27 sierpnia 2015

"Draco, Hogwart, nienawiść czy miłość ?" cz.2

Przygotowania na nowy rok szkolny w Hogwarcie szły pełną parą. Alice nie była jakoś szczególnie zadowolona z faktu iż mieszka znowu w Londynie. Była przyzwyczajona do życia w Korei, a tak diametralna zmiana była ciężka. Ciężko było przystosować się do warunków pogodowych w Anglii, było tam o wiele zimniej niż w Seulu. Lecz mimo to dom w nowym miejscu był o wiele fajniejszy niż ten w Seulu. Po mimo tego,że był większy był dość przytulnym miejscem. Pokój Alice znajdował się na piętrze. Znajdowała sie tam jeszcze łazienka, sypialnia jej mamy i garderoba. Na parterze za to była kuchnia,druga łazienka,jadalnia,pokój stołowy oraz schowek. Do wyjazdu została kilka dni które Alice zleciały niesamowicie szybko.
-Mamo. Kupisz mi nową miotłę ?
-Przecież stara jest jeszcze dobra.-zaśmiała się cicho składając pranie.
-Właśnie że nie jest. Jest okropnie zjechana,i na dodatek wolna.
-No dobrze. To jaką miotłę byś chciała ?
-No nie wiem... może Nimbusa 2001 ?
-Żartujesz ? Czy ty zdajesz sobie sprawę z tego ile kosztuję ta miotła?
-No wiem...-powiedziała dziewczyna opadając na kanapę.-No to może chociaż 2000?
-2000? Brzmi o wiele lepiej.
-Czyli się zgadzasz ?
-Tak.
-Albo nie! Wiesz co ? Uzbieram sobie na coś lepszego niż 2001-pwoeidziała deliktanie się uśmiechając.
-A co niby ?
-Za nie długo ma być w sprzedaży Błskawica. Wtedy ją sobie kupie.
-Niech ci będzie. Potrzebujesz czegoś jeszcze ?
-Nie wiem. Nie dostałam jeszcze spisu książek.
-O na prawdę ? A nie leży na stole ?
-Nie wiem. Pójdę sprawdzić.-dziewczyna podniosła się z kanapy i ruszała do kuchni.-Jest tu!-krzyknęła otwierając list. Powolnym krokiem podeszła z powrotem do swojej mamy.
-Kurczę... za same książki wyjdzie kupa kasy. Jeszcze dodatkowo nowa szaty i różdżka.
-Różdżka ? A co sie stało ze starą ?
-Złamała się.-powiedziała ze smutkiem.-Lubiłam te różdżkę.
-Ah... skończ już marudzić. Zbieraj się.
-Po co? Idziemy gdzieś?
-Na pokątną.
-Co to ?
-Ulica pokątna to ulica z największą ilością sklepów dla czarodziei. Więc rusz tyłek i lecimy.
-Ale jak się tam dostaniemy?-zapytała zdziwiona blondynka ubierając bluzę z napisem No life No fun. Ah te zabawne teksty mugoli.
-Proszek fiu kochanie,
-Jakie bździu ?
-Fiu. Najpierw wejdź do kominka.
-Zwariowałaś.-powiedziała lecz mimo to wykonała polecenie matki.
-Teraz weź do ręki garść proszku. powiedz: na przekątną i wysyp go pod siebie. Jak już tam będziesz to zostań na miejscu ja zaraz do ciebię dołączę.
-Niech będzie.-odpowiedziała biorąc do ręki proszek.-Na przekątną!-powiedziała i znalazła się na bardzo ruchliwej ulicy.Każdy się gdzieś śpieszył. Na ulicy było pełno czarodziejów i czarownic. Tych starszych i tych młodych. Koło niej przebiegała grupka małych chłopców którzy właśnie rozmawiali o tym do którego z domów w Hogwarcie chcieli by należeć. Dwójka z nich stanowczo mówiła że chcieli by być w domu lwa za to pozostałą trójka że bez różnicy byle nie w Slytherinie Alice przez chwile zastanawiało dlaczego każdy okazuje taką niechęć do tej grupy,lecz rozmyślań wyrwała ją mama.
-Halo. Ziemia do Alice.
-Co? co...
-Chodź, idziemy po nową różdżkę.-i tak minęło kilka godzin na wybieraniu wszystkiego co było niezbędne.Nagle uwagę Alice przykuł sklep z miotłami. Na wystawie była nowa Błyskawica. Alice zafascynowana zaczęła przyglądać się miotle.Tyle mogła.

 Nadszedł długo oczekiwany 1 września.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz